Świąteczny wywiad z Karoliną Riverą-Osorio (USA)

karolina-1

Na Święta zamieściłem na blogu wyjątkowy świąteczny wywiad, którego polską wersję widzicie. Czas kolędowania jeszcze trwa, a niektórzy obchodzą Boże Narodzenie właśnie w tych dniach (życzę Wam wszystkim, którzy świętujecie, Wesołych Świąt), więc to wciąż jeszcze dobra pora na taką lekturę. Karolina Rivera-Osorio to bardzo utalentowana artystyczna dusza z USA. Śpiewa, gra na kilku instrumentach i tańczy. Ponieważ jej mama pochodzi z Hondurasu, poprosiłem ją, by opowiedziała co nieco o tym, jak tam świętuje się Boże Narodzenie. Rozmawiamy też o kolędach, świątecznych potrawach i o recepcie na autentyczne i pełne przeżycie radości Bożego Narodzenia.

Remote Talk: Twoja mama pochodzi z Hondurasu. Jak wygląda tam świętowanie Bożego Narodzenia. Czy mogłabyś powiedzieć kilka słów na temat honduraskich tradycji świątecznych?

Karolina Rivera-Osorio: To bardzo wyjątkowy czas, kiedy ludzie przygotowują ogromne ilości domowego jedzenia. Czasem są to proste posiłki, bo większość osób jest uboga, ale miłość, jaką wkładają w ich przyrządzanie, czynią to wydarzenie czymś wyjątkowym, wydarzeniem porównywalnym do obchodów Święta Dziękczynienia w Ameryce. Danie, które jest zawsze obecne i dostępne na wszystkich stołach, niezależnie od tego, czy ktoś jest bogaty czy biedny, to słynne tamales, gotowane na parze ciasto z mąki kukurydzianej nadziewane mięsem z kurczaka albo wieprzowiną, ziemniakami, ryżem, rodzynkami, groszkiem i ciecierzycą, zawinięte w liście bananowe a potem gotowane, przez co wszystkie składniki łączą się w jedną całość. Podaje się je z saładką i dodatkiem cebuli albo sałatką z kapusty, ludzie lubią je jeść również z keczupem. Na stole zawsze jest też egg nog z rumem (gorący, słodki napój, rodzaj lekkiego likieru na bazie mleka i jajek), który nazywają “rom poppe” i, oczywiście “horchata” dla dzieci, czyli przepyszny sok przyrządzany z wody ryżowej. Dzieci szaleją też z kupionymi na tę okazję przez rodziców fajerwerkami. Wybuchy fajerwerków są często mylone ze strzałami z prawdziwej broni, które sprawiają, że wychodzenie na ulicę bywa niebezpieczne. Z tego powodu władze namawiają ludzi, by raczej zostali w domu i stamtąd podziwiali pokazy fajerwerków.

karolina-2

Czy poza potrawami, które wymieniłaś, na świątecznym stole w Honduriasie zdarzają się jeszcze inne dania?

Jak powiedziałam, jednym z głównych dań jest tamales. Inne potrawy to pieczony kurczak, smażona wieprzowina z maniokiem, coleslaw (wym. /kołlslo:/ – surówka z szatkowanej kapusty z dodatkiem np. marchwi, jabłka czy ananasa) i owoce morza.

A Ty masz swoją ulubioną świąteczną potrawę (honduraską albo amerykańską)?

Ulubione danie naszej rodziny to zdecydowanie tamales.

karolina-4

Przenieśmy się teraz do USA. Jak Ci się wydaje, czy ogólnie rzecz biorąc, Amerykanie traktują Boże Narodzenie głównie jako przyjemne chwile wolne od pracy, okazję do tego, by spędzić razem czas, zjeść coś dobrego i wymienić się prezentami, czy też pamiętają jeszcze, o co tak naprawdę chodzi w tych dniach?

Amerykanie podchodzą do Bożego Narodzenia w sposób głównie komercyjny. Bardzo niewiele osób pamięta, że w Bożym Narodzeniu chodzi o Boga, o Chrystusa (RT: nazwa „Christmas” to zbitka od średniowiecznego „Christ’s mass” czyli „msza Chrystusa”), natomiast ludzie ciągle dają się ponieść wymianie prezentów i przygotowaniom do wystawnych przyjęć, zapominając o prawdziwym znaczeniu tego świętowania.

A czym są święta Bożego Narodzenia dla Ciebie? Co lubisz w nich najbardziej?

Święta to narodzenie Chrystusa. Dla mnie ważne jest w nich bycie z rodziną – fizycznie i duchowo.

karolina-3

Karolina z mamą i babcią

Jesteś artystyczną duszą. Śpiewasz, grasz na gitarze i na skrzypach. Czy w czasie Świąt śpiewasz z rodziną kolędy? A może grasz też na instrumentach?

Nie śpiewam kolęd przed publicznością tak często, jak by należało. Wyjątkiem jest Boże Narodzenie, kiedy wszyscy jesteśmy razem. Przez cały okres adwentu moje siostry i ja śpiewamy jakieś świąteczne piosenki – jedna z nas coś wybiera, a pozostałe dołączają albo po prostu kończy się na tym, że wszyscy się śmieją, bo nie znamy wszystkich słów. Wszystko w duchu Bożego Narodzenia!

A jakie są Twoje ulubione kolędy?

Tak trudno wybrać jedną ulubioną! Powiedziałabym, że wśród moich typów jest remis między tradycyjnymi pieśniami: “Carol of the Bells” („Kolęda dzwonów”), “God Rest Ye Merry, Gentlemen” (dosł. “Bóg uspokaja was radośnie, panowie”) i “The Little Drummer Boy” (“Mały Dobosz”). Pierwsza z nich ma piękną melodię. Druga pomaga mi radośnie rozważać historię narodzin Chrystusa. Trzecia pieśń sprawia, że chce mi się płakać za każdym razem, gdy jej słucham. Jako muzyk wyobrażam sobie siebie samą na miejscu małego dobosza. Ten chłopiec nie miał nic cennego, co mógłby ofiarować Bogu, nic z wyjątkiem talentu, który otrzymał od Tego, przed którym ma zagrać. W tej pieśni jest ogromna pokora, która przypomina mi, żebym nigdy nie bała się oddawać Bogu chwały przez moją muzykę.

A czy zdarzyło Ci się wystąpić w jasełkach?

Kiedy jako dziecko chodziłam do katolickiej szkoły, często proszono nas, byśmy brali udział w świątecznych przedstawieniach. W naszym kościele wystawiono raz szopkę bożonarodzeniową, w której wzięły udział żywe zwierzęta, żywe bydło. Moje koleżanki z klasy i ja odgrywałyśmy anioły, stałyśmy w tle i śpiewałyśmy. Dzieciątko Jezus zasnęło nawet słuchając naszego śpiewu. To było cudowne przeżycie!

karolina-5

Gdybyś mogła podzielić się trochę własnymi, osobistymi doświadczeniami, co powiedziałabyś osobom, które chcą naprawdę poczuć atmosferę Bożego Narodzenia i radość płynącą z narodzin Dzieciątka Jezus? Jaką radę byś im dała?

Idźcie do najbliższego kościoła katolickiego i weźcie udział w Pasterce w Wigilię Bożego Narodzenia. Wtedy naprawdę przeżyjecie narodzenie Chrystusa. Jeśli chcecie rzeczywiście poczuć nadejście Jezusa, musicie przygotować serce i duszę, pomagając innym, uczestnicząc we mszy świętej i przystępując do sakramentu spowiedzi. Narodziny Chrystusa przypominają nam, że Bóg kocha nas tak bardzo, że zesłał swojego jednorodzonego syna, żeby nas zbawić. Kiedy narodził się Chrystus, nie wybrał na miejsce narodzin pałacu z najlepszej jakości pościelą, na jaki zasługuje prawowity król. Wybrał przyjście na świat w ubogiej stajence, która nie była idealna pod żadnym względem, ale można powiedzieć, że nasze serca też nie są idealne, a jednak jeżeli powitamy Chrystusa i pokornie przyjmiemy Go do naszych serc, to On nigdy nie odmówi mieszkania w Twoim pokornym sercu. Nasza największa radość to świadomość, że nasz Pan to Pokorny, Kochający i Miłosierny Król.

Bardzo Ci dziękuję za rozmowę. Podziękuj też mamie za opowieści o honduraskim Bożym Narodzeniu.

Łukasz Garbol, Boże Narodzenie 2016

Zdjęcia z archiwum Karoliny.

Sprawdźcie też pozostałe świąteczne posty / klipy:

boze-narodzenie-w-finlandii-finnish-christmas-mp4_20161221_002450-656

Wioska Świętego Mikołaja (Rovaniemi, Finlandia)

Boże Narodzenie w Finlandii

Ponieważ to pierwszy mój post w tym roku, życzę Wam, żeby ten rok był pełen pięknych chwil, a wszystkie Wasze plany i marzenia mogły się spełnić 🙂

Boże Narodzenie w Finlandii – Jenna z Rovaniemi

boze-narodzenie-w-finlandii-finnish-christmas-mp4_20161221_002450-656

Coś specjalnego na Święta, wyjątkowy klip od Jenny Rautio z Rovaniemi. Wczoraj zamieściłem filmik, w którym Jenna oprowadza nas po Wiosce Świętego Mikołaja. Chciałbym podzielić się jeszcze jednym filmem, który nagrała dla mnie Jenna w czasach, gdy działałem w radiu internetowym i prowadziłem radiowy kanał na YT. Wysłałem pytania, a Jenna przygotowała to nagranie. W tamtym czasie Jenna była blogerką piszącą głównie o modzie. W tym klipie opowiada o fińskich tradycjach świątecznych i tradycyjnych potrawach bożonarodzeniowych. Mówi też o tym, jakie znaczenie ma dla niej Boże Narodzenie i wybiera swoją ulubioną świąteczną piosenkę.

Wesołych Świąt!

Wioska Świętego Mikołaja (Finlandia)

santa-claus-village-finland-mp4_20161211_215949-390

Święta coraz bliżej i pomyślałem, że to dobra okazja, żeby zamieścić coś ze swoich archiwów. Dwa lata temu, kiedy byłem jeszcze podcasterem i prowadziłem kanał naszego “podcastowego radia”, poprosiłem Jennę Rautio z Rovaniemi (Finlandia) o przygotowanie specjalnych klipów świątecznych. Tak się złożyło, że wybierała się akurat do Wioski Świętego Mikołaja, więc zgodziła się nagrać z tej wycieczki krótki film i powiedzieć kilka słów o tym miejscu. W tamtym czasie Jenna była blogerką piszącą głównie o modzie. W klipie nie tylko poznacie samą wioskę, ale zobaczycie też, jak Mikołaj wyrusza w świat, by rozdać dzieciom prezenty.

A już jutro kolejne spotkanie z Jenną i jej opowieść o Bożym Narodzeniu w Finlandii.

Wywiad z Zanem Campbellem (Fell and Fair)

fellandfair-56

Zamknij oczy. Wyobraź sobie Strażników Północy w zielonych kapturach biegnących przez mroczny las z łukami w pogotowiu. Wyobraź sobie szlachetnych wojowników Rohanu i ostrza ich mieczy lśniące w letnim słońcu. Wyobraź sobie piękną tarczowniczkę, urodzie której dorównuje jej odwaga. A teraz otwórz oczy i zobacz, jak wszyscy oni pojawiają się w naszym świecie. Zan Campbell i jego drużyna, znani jako Fell and Fair, przenoszą nasze ulubione opowieści, mity i legendy do rzeczywistości. Tworzą kostiumy i ekwipunek, ciągle wzbogacają swoją wiedzę i poszerzają swoją grupę o ludzi, których łączy wspólna pasja, wyznawane wartości i oddanie sprawie. No i wyruszają na wyprawy pełne przygód. Czym jest Fair and Fell? Jak powstała ta drużyna? Kto może do niej dołączyć? Odpowiedzi na wszystkie te pytania znajdziecie w wywiadzie. Zan Campbell opowie też o zabawnych i niebezpiecznych chwilach przeżytych z Fell and Fair, pierwszym spotkaniu z twórczością Tolkiena, ulubionych książkach i lataniu śmigłowcami.

Remote Talk: Gdybyś miał w jednym zdaniu opisać Fell and Fair komuś, kto nic o Was nie wie, co byś powiedział?

Zan Campbell: W Fell and Fair chodzi o zachowanie tego, co zostało kiedyś utracone i przywołanie do życia tego, co nigdy nie istniało.

“Spotykajcie się, poznawajcie nawzajem i wyruszajcie na szlak przygód” – to Twój apel do fanów, który przeczytałem kiedyś na FB. A jak doszło do Waszego spotkania, jak się poznaliście? Jak powstało Fell and Fair?

Wielu spośród nas dorastało razem. Tak naprawdę Fell and Fair zaczęło się od trzech rodzin, które dały podstawy całej grupie. Bawiliśmy się i nagrywaliśmy „filmy”, które, z czego nie zdawaliśmy sobie wtedy sprawy, dawały nam powód, żeby kupować kostiumy i broń. Instagram zmienił jednak wszystko. Kiedy zaczęliśmy pozować do zdjęć przy okazji naszych projektów, zyskaliśmy możliwość dotarcia do społeczności, która była dla nas przedtem nieosiągalna. Żartuję, że internet pozwolił wszystkim nerdom nawzajem się odnaleźć, ale taka jest prawda.

A pamiętasz pierwszą przygodę z drużyną Fell and Fair? Jak wyglądała? Czy zdarzyło się coś dziwnego, zaskakującego albo zabawnego?

Pierwsze prawdziwe spotkanie Fell and Fair miało miejsce pod koniec 2012 r. Wcześniej poznałem przez Instagram świetnego kowala i płatnerza, Charliego Ellisa. Kiedy zdaliśmy sobie sprawę, że mieszkamy tylko jakąś godzinę drogi od siebie, postanowiliśmy się spotkać i powymieniać: ręcznie robione strzały za wykonany na zamówienie nóż. Dałem mu swój adres i kiedy przyjechał, spotkał koło domu moją siostrę i moją dziewczynę przebrane za elfy. Miały za zadanie poprowadzić go leśną ścieżką do miejsca, gdzie urządziliśmy ucztę. Tak więc kiedy Charlie założył własną elficką zbroję, podążył za dziewczynami w las. Zdecydowaliśmy, że po drodze zrobimy na nich zasadzkę, więc odnaleźliśmy nasz ulubiony „punkt zasadzkowy” (czy wspomniałem już, że mówimy o grupie dwudziestokilkuletnich osób?) i zaczailiśmy się tam na nich. Nasze plany się jednak nie powiodły, bo moja siostra, przeczuwając, że coś się szykuje, przypadkiem uruchomiła naszą zasadzkę za wcześnie. Zagwizdała i wszyscy wybiegli na ścieżkę – jak się okazało, tylko po to, żeby przekonać się, że nasze ofiary wcale nie wpadły w pułapkę, tylko stoją jakieś pięćdziesiąt metrów dalej. Pomimo tego marnego pokazu sztuki puszczaństwa udało nam się urządzić wspaniałą ucztę, a wszystko to zachęciło nas do znalezienia większej liczby osób, które uwielbiają robić to samo, co my.

picture-5

Czy w czasie wędrowania z kompanami przeżyłeś jakieś niespodziewane albo niebezpieczne przygody?

Moje motto to: “To nie jest przygoda, póki coś nie pójdzie źle.” Wiele razy napotykaliśmy na problemy, które sprawiały, że musieliśmy połączyć siły, żeby pokonać jakąś przeszkodę. Pamiętam zwłaszcza moment, gdy okazało się, że miejsce, w którym zwykle przeprawialiśmy się przez rzekę zostało zmyte podczas powodzi i musieliśmy bezpiecznie przeprowadzić na drugi brzeg wszystkich członków drużyny, w tym troje dzieci i kobietę w ciąży, jednocześnie dbając o to, żeby broń i aparaty nie zamokły.

A jaki był, jak dotąd, najzabawniejszy moment spędzony z drużyną?

Zabawne momenty zwykle zdarzają się w czasie naszych bitew. Historia, która od razu przychodzi mi do głowy, to był moment, kiedy po jakichś pięciu wojowników z obu walczących stron starło się ze sobą próbując obronić (jedna drużyna) lub „zabić” (druga) chorążego. W ciągu jakiejś sekundy cała dziesiątka była „martwa”, bo wszyscy nawzajem „pozabijali się” mieczami albo strzałami wypuszczonymi z łuków. A chorąży stał tam ze zdziwioną miną i patrzył na dziesięć „martwych” osób, które śmiały się rozmawiając o tym, jakie to strasznie zabawne, że nikt nie przeżył, by móc przypisać sobie zwycięstwo.

fellandfair-19-nicolas-bruno

Wspomniałeś kiedyś na Facebooku, że dostajesz czasem dziwne wiadomości albo nietypowe pytania od ludzi zainteresowanych Waszymi przedsięwzięciami. Pamiętasz jakieś szczególnie dziwne albo śmieszne wiadomości, którymi mógłbyś się z nami podzielić?

Większość wiadomości, które nas śmieszą, przychodzi od osób próbujących dyskutować z nami na temat naszych zdjęć albo mówić nam, co zrobiliśmy źle. Uważamy, że to śmieszne, bo nigdy nie twierdziliśmy, że jesteśmy całkowicie wierni realiom historycznym albo że dokładnie kopiujemy elementy poszczególnych gier czy filmów. Tak naprawdę uwielbiamy tworzyć nowe rozwiązania i projektować nowe wzory. Raz ktoś napisał komentarz, w którym oskarżał nas o nieścisłość, którą wypatrzył na jednym ze zdjęć, bo połączyliśmy cytat z Tolkiena i zdjęcie tarczy, której, jak twierdził, „w Śródziemiu nikt nigdy nie używał.” Napisałem mu, żeby przeszukał całe Śródziemie i jeśli mimo to nie znajdzie takiej tarczy, zmienię cytat. Nigdy nie odpowiedział na mój wpis.

Gdzie najczęściej wędrujesz z kompanami?

Jesteśmy ogromnymi szczęściarzami, bo mamy do dyspozycji około 5 hektarów ziemi w pobliżu gór w południowej Karolinie i właśnie z tego miejsca korzystamy najczęściej. Bardzo je lubimy, bo są tu wzgórza, pola, strumyki, formacje skalne i różnego rodzaju drzewa. Wszystko to pozwala na wspanialsze przygody i, oczywiście, lepsze zdjęcia.

W Fell and Fair ludzie z różnymi talentami i umiejętnościami łączą swe siły, tworząc coś wyjątkowego. Dzielicie się też talentami z innymi, na przykład z przemysłem filmowym. Możesz powiedzieć kilka słów na temat tej współpracy? W jakich filmach albo serialach można podziwiać efekty Waszej pracy?

W tej chwili współpracujemy z trzema organizacjami zapewniając kostiumy i rekwizyty oraz doradzając w sprawach związanych z bronią (współczesną i średniowieczną / fantasy) i sztuką wojenną. Nasze kostiumy można zobaczyć w kilku klipach z cyklu “Assasin’s Creed Parkour” znanej gwiazdy YouTube’a Devina Grahama. W niedalekiej przyszłości efekty naszej pracy będzie też widać w serii Rangers od The Forge Studios i innych internetowych krótkometrażówkach i serialach różnych wytwórni. Pracowaliśmy też przy wielokrotnie nagradzanym filmie krótkometrażowym The Password według scenariusza i w reżyserii naszego przyjaciela Willa Stewarta.

Ty i inni członkowie Fell and Fair jesteście chyba prawdziwymi pasjonatami historii. Zagłębiacie się naprawdę mocno w niektóre tematy i dobrze się bawicie poszerzając wiedzę historyczną. Czy zawsze interesowałeś się historią czy to wszystko zaczęło się, gdy założyłeś grupę Fell and Fair?

Już jako mały chłopiec uwielbiałem historię i powieści historyczne. Prawdę mówiąc, kiedy miałem sześć lat, byłem zdruzgotany, kiedy powiedzieli mi, że kiedy dorosnę, nie zostanę Robin Hoodem. Nasze zamiłowanie do historii na pewno nas zmotywowało, rozbudziło pragnienie, by nauczyć się rzemiosła potrzebnego do tworzenia kostiumów dla Fell and Fair.

fellandfair-34

Wspomniałeś o współpracy z filmowcami. Udzielacie się też jako konsultanci. Czy mógłbyś wymienić kilka tytułów produkcji, przy których pracowaliście?

W tej chwili pracujemy nad kilkoma niezależnymi filmami, ale na razie nie mogę zdradzić ich tytułów. Efekty naszej pracy widać jednak we wspomnianym filmie The Password produkcji 9/8 Central i w pierwszej na świecie teatralnej wersji Księcia Kaspiana przygotowanej przez Acadamy of Arts (spektakle w USA i Wielkiej Brytanii).

Swoją drogą, gdybyś miał wybrać najbardziej wierny prawdzie historycznej film albo serial, jaki widziałeś, co byś wskazał?

Według mnie są dwa typy wierności prawdzie historycznej w filmie: jeden dotyczy wyglądu kostiumów, a drugi samej opowieści, scenariusza. Jeśli chodzi o kostiumy, twórcy Master and Commander (Pan i władca: Na krańcu świata) i filmu Królestwo Niebieskie świetnie się spisali projektując kostiumy i oddając atmosferę epoki, mimo że bohaterowie to postacie fikcyjne. Jeśli zaś chodzi o scenariusz, większość produkcji plasuje się na skali gdzieś w okolicy mniej-więcej wiernych. Nie mogę powiedzieć, żebym widział film historyczny, który był całkowicie wierny prawdzie we wszystkich pokazanych faktach czy dialogach. Często dzieje się tak dlatego, że nie da się pokazać wszystkiego, a na potrzeby filmu dokonuje się pewnych skrótów. Patrząc na to pod kątem opowiadania historii, rozumiem takie podejście, więc o wiele ważniejsze niż stuprocentowa wierność faktom jest dla mnie to, czy w filmie pojawiają się odpowiednie kostiumy i czy oddaje on klimat danej epoki, mentalność żyjących w niej ludzi.

A co, jeśli chodzi o film, który ma najwięcej błędów, odstępstw od prawdy historycznej? Jaki jest Twój typ?  

Braveheart – Waleczne Serce. Za całokształt. Mimo wszystko to świetny film, chociaż nie jest wierny faktom jeśli chodzi o ukazane osoby, kostiumy, dekoracje albo sceny bitew.

Występujesz w filmach i krótkich klipach z Fell and Fair, ale to nie jedyne produkcje, w których można Cię oglądać. Jakiś czas temu pojawiłeś się w jednej z głównych ról w UnSuper, “internetowym serialu komediowym o normalnych, niestety, ludziach, żyjących w tym samym świecie, co superbohaterowie”, serii autorstwa Micah Taylora wyprodukowanej przez Flagship Comedy. Zagrałeś tam superbohatera zwanego Speedfast (jak łatwo się domyślić, obdarzony jest niesamowitą szybkością). Jak Ci się podobało odgrywanie tego rodzaju postaci, występowanie w lżejszym repertuarze?

Współtworzenie UnSuper to była świetna zabawa, ale trzeba przyznać, że musiałem się przestawić, dostosować do tej, nowej dla mnie, sytuacji. Zagrałem tam bohatera, który w gruncie rzeczy wcale nie jest pozytywną postacią. Jest samolubny, pełen pychy i pochłonięty sobą. Bardzo mi się to podobało, bo to było coś zupełnie innego niż to, co robię na co dzień. Jako Speedfast musiałem się zachowywać w sposób, w jaki nigdy nie zachowałbym się wobec innych w prawdziwym życiu.

Skoro jesteśmy przy superbohaterach, masz swojego ulubionego? I czy gdybyś mógł sam być superbohaterem, wybrałbyś kogoś o niesamowitej szybkości, jak grana przez Ciebie postać, czy wolałbyś mieć inne supermoce?

Zdecydowanie moim ulubionym superbohaterem jest Thor. Wspaniałe połączenie historii, mitu i współczesnego świata. A gdybym mógł mieć dowolnie wybraną moc, myślę, że byłyby to moce i zdolności Wolverine’a. Potrafi wygrać w zasadzie każdą walkę, zawsze jest w dobrej formie i szybko goją mu się niemal wszystkie rany.

fellandfair-11

Można by powiedzieć, że wraz z Fell and Fair byłeś już w wielu różnych krainach, światach znanych z literatury, filmów czy gier komputerowych. A czy jest taki świat, w którym jeszcze nie byliście, a który chcielibyście odwiedzić?

Jednym z moich ulubionych filmów jest Master and Commander, a jedną z ulubionych serii książek seria o przygodach kapitana Jacka Aubreya i Stephena Maturina autorstwa Patricka O’Briana. Gdybym mógł zebrać załogę marynarzy i pożeglować na osiemnastowiecznej fregacie, to mógłbym dosłownie umrzeć ze szczęścia.

Z tego, co widziałem, masz naprawdę imponującą kolekcję mieczy. Który z nich jest Twoim ulubionym?

Jednym z najstarszych i najbardziej zaufanych jest mój miecz Azincourt (RT: replika miecza z bitwy między Anglią a Francją pod Azincourt w czasie wojny stuletniej). Ma krótką, ponad siedemdziesięciocentymetrową głownię, dzięki czemu łatwo używa się go z tarczą, a do tego jest bardzo lekki i mocny.

Legendarni wojownicy często nadają imiona swoim broniom. A Ty nadajesz niepowtarzalne imiona swoim mieczom?

Jeszcze nigdy tego nie robiłem. Chyba nie jestem jeszcze na to wystarczająco legendarny.

Porozmawiajmy przez chwilę o technicznej stronie przedsięwzięć Fell and Fair. Jak trudno jest zdobyć wszystkie potrzebne materiały, stroje i wyposażenie? Jak dużą część Waszego ekwipunku (broń, kostiumy, rekwizyty) wykonujecie sami, a jak wiele rzeczy kupujecie jako gotowe do użycia przedmioty?

W tej chwili wszystko robimy albo modyfikujemy samodzielnie. Niektóre rzeczy, jak kolczugę czy buty, kupujemy jako gotowe do złożenia, a potem tylko modyfikujemy je tak, żeby jak najlepiej nadawały się do naszych celów. W ten sposób oszczędzamy czas i pieniądze. Na pewno potrzeba czasu, żeby nauczyć się poszczególnych rzemiosł, a częścią tej nauki jest odkrywanie sekretów zdobywania odpowiednio dobrych materiałów. Ciągle się uczymy, więc miejmy nadzieję, że poznamy jeszcze trochę sekretów rzemiosła.

picture-1

Pamiętasz pierwszy element kostiumu, broń albo element wyposażenia, który sam wykonałeś? A jaka była pierwsza rzecz stworzona samodzielnie, z której byłeś naprawdę zadowolony?

Wydaje mi się, że pierwszy był kaptur łucznika. Od czasów mojej dziecięcej fascynacji Robin Hoodem zawsze chciałem taki mieć, więc nauczyłem się, jak go uszyć. Mój pierwszy zestaw karwaszy Strażników z Gondoru to była pierwsza wykonana przeze mnie rzecz, na którą mogłem spojrzeć i powiedzieć, „To wygląda tak samo, jak w filmie.”

Stworzyłeś kostiumy do “Assassin’s Creed: Unity” (“Assassin’s Creed Unity Meets Parkour in Real Life” – poniżej) i “Assassin’s Creed: Syndicate”  – parkourowych zwiastunów słynnych gier. Jak do tego doszło? Jak to się stało, że skontaktowała się z Tobą ekipa od AC ?

Tak naprawdę, poznałem ich główną projektantkę kostiumów przez Instagram. Tak się złożyło, że w tym samym tygodniu, kiedy potrzebne były kostiumy, miało jej się urodzić dziecko. Widziała wcześniej kostiumy do Assassin’s Creed, które zrobiłem dla siebie i poprosiła mnie, żebym przygotował takie same do ich klipu.

Kto może dołączyć do Fell and Fair? Jakie umiejętności, jakie cechy charakteru powinien posiadać dobry kandydat?

Umiejętności można się nauczyć; charakter jest o wiele ważniejszy. Szukamy ludzi, którzy mają w sobie prawdziwą chęć uczenia się i umiłowanie tego, co dobre i godziwe. Chociaż rzeczywiście, często znajdujemy nowe osoby dzięki temu , że maje określone umiejętności i prezentują je na Instagramie. Poznajemy ludzi przez internet albo odnajdujemy je w naszej okolicy, a potem, kiedy już zdecydujemy, że dana osoba będzie pasować do naszej grupy, zapraszamy ją, by do nas dołączyła.

fellandfair-9

Czy mógłbyś polecić osobom, które chciałyby spróbować stworzyć własne kostiumy i skompletować ekwipunek, jakieś sklepy internetowe albo strony warte odwiedzenia?

Tutoriale na YouTube’ie to najlepsze źródło wiedzy, jakie udało mi się znaleźć. Jeśli chcesz coś zrobić, bardzo prawdopodobne, że ktoś nakręcił już na ten temat film i zamieścił go na YouTube’ie.

Fell and Fair jest mocno zakorzenione w mitologii Tolkiena. Pamiętasz swój pierwszy kontakt z książkami Tolkiena? Co to było? Kiedy nastąpił ten moment?

Kiedy miałem dziewięć lat, dostałem od mamy na Gwiazdkę Władcę Pierścieni w trzytomowej wersji. Byłem bardzo zawiedziony, bo chciałem dostać jakieś zabawki. Mama zmusiła mnie jednak, żebym przeczytał książki zanim kilka lat później pozwoliła mi obejrzeć film. Jestem jej ogromnie wdzięczny za to, że zmuszała mnie wtedy do czytania tych książek.

A kto jest Twoją ulubioną tolkienowską postacią? I dlaczego?

Boromir, Eomer i Książe Imrahil z Dol Amroth to chyba moja ulubiona trójka (ex-aeqo). Wszyscy są młodymi ludźmi, na których spoczywa obowiązek ochrony swojego ludu. Każdy z nich jest wyjątkowo biegły w walce i szczerze pragnie być dobrym przywódcą. Jako młody człowiek, widziałem w nich ucieleśnienie wszystkich cnót, których przykładem powinien być prawdziwy mężczyzna.

Od czasu do czasu w sieci pojawiają się różne grafiki fanowskie i memy zatytułowane „Czego się nauczyłem czytając książki Tolkiena?” albo „Czego nauczyło mnie czytanie Władcy Pierścieni?”. A jak Ty odpowiedziałbyś na takie pytanie? Czego nauczyłeś się czytając Tolkiena?

Tolkien nauczył mnie, że smoki można pokonać. Że nie musisz wygrać, żeby coś zmienić i że czasem coś, co ludzie lekceważą i uważają za banalne, dziecinne czy błahe, może znaczyć dużo więcej niż pieniądze, władza albo popularność.

fellandfair-62

Skoro już mówimy o Tolkienie, co sądzisz o adaptacji Władcy Pierścieni dokonanej przez Petera Jacksona? Niektórzy czytelnicy książki są wielkimi fanami tej ekranizacji, inni totalnie ją krytykują, jeszcze inni doceniają włożony w nią wysiłek i lubią ją oglądać, ale dostrzegają elementy, które stoją w całkowitej sprzeczności z duchem opowieści Tolkiena. A jakie były Twoje wrażenia, kiedy obejrzałeś te filmy pierwszy raz?

Miałem dwanaście lat, kiedy po raz pierwszy obejrzałem Władcę Pierścieni, więc moją reakcją była myśl, “Chciałbym, żeby takie było moje życie”. Ogólnie rzecz biorąc, uwielbiam te filmy. Wracając do naszej rozmowy na temat kostiumów i wierności prawdzie, myślę, że Jackson i Weta Workshop świetnie się spisali, jeśli chodzi o kostiumy, scenografię i wygląd postaci. Niektórych ważnych bohaterów pominięto w filmie, w przypadku innych dokonano zmian. Pamiętam zgrozę, jaka mnie ogarnęła, gdy elfowie pojawili się w Helowym Jarze! Zwykle kiedy myślę o tej opowieści, wyobrażam sobie postacie stworzone przez Tolkiena w połączeniu z aktorami z filmu oraz efektami wizualnymi i miejscami, które stworzył Jackson. Sądzę, że to bardzo dobre połączenie.

A czy masz ulubione sceny z trylogii Jacksona?

Śmierć Boromira i szarża Rohirrimów na polach Pelennoru: to dla mnie wspaniałe chwile chwały tego filmu w historii kina.

Czy są takie aktorki albo tacy aktorzy, którzy oczarowali Cię swoją interpretacją postaci z książki?

Bardzo podobał mi się Boromir Seana Beanna, Gandalf Iana McKellena i Eomer Karla Urbana. Chociaż wolałbym, żeby Boromir został pokazany w nieco lepszym świetle, tak jak w książce, to myślę, że Sean Beann zagrał najwspanialszego wojownika, jakiego można sobie wyobrazić. Bądźmy szczerzy, Ian McKellen naprawdę JEST Gandalfem. Karl Urban pokazał Eomera, który jest człowiekiem z krwi i kości, mającego swoje słabości, ale zdeterminowanego, by postępować dobrze wobec króla i swojego ludu. To człowiek, za którym byłbym gotów pójść.

Jacy są, poza Tolkienem, Twoi ulubieni autorzy fantasy? Jakie są Twoje ulubione książki z tego gatunku?

Uwielbiam Opowieści z Narnii Lewisa. To było chyba takie moje pierwsze wejście w świat fantasy. Czytałem też, i lubię, serię Eragon, cykl The Chronicles of Prydain i sagę Pieśń Lodu i Ognia. Ogólnie rzecz biorąc, zawsze byłem jednak większym miłośnikiem powieści historycznej niż fanem fantasy. To, co tak bardzo spodobało mi się w fantasy Tolkiena, które można nazwać mitem, to jak bardzo jest realne. Nie jest zbyt fantastyczne. Czujesz, że mógłbyś przejść się przez las i zobaczyć hobbita albo elfa i nie byłoby w tym nic dziwnego.

fellandfair-33

Gdybyś musiał wybrać pierwszą trójkę (albo piątkę, jeśli wolisz) swoich ulubionych książek (wszystkich gatunków literackich), co byś wybrał?

  • Silmarillion Tolkiena
  • Władca Pierścieni Tolkiena (liczy się jako jedna książka)
  • The Ballad of the White Horse (Ballada o Białym Koniu, RT: o ile mi wiadomo, nietłumaczona na polski) G. K. Chestertona
  • Master and Commander (wyd. pol. Dowódca “Sophie” ) Patricka O’Briana
  • Henryk V Williama Shakespeare’a

A co przeczytałeś ostatnio (niekoniecznie z fantasy albo science fiction)? Czy mógłbyś coś polecić naszym czytelnikom?

Przeczytałem ostatnio książkę Zaskoczony radością, autobiografię C. S. Lewisa. Jej lektura pomogła mi w zupełnie nowy sposób docenić wartość fantasy i mitu. Podniosło mnie też na duchu to, że profesor Oxfordu i światowej sławy pisarz był takim samym nerdem jak ja. Niedawno skończyłem też czytać serię The Grail Quest (RT: w Polsce wydana jako Trylogia Świętego Graala plus Rok 1356) o łucznikach biorących udział w Wojnie Stuletniej. To świetna propozycja zwłaszcza dla tych, którzy mają ochotę na powieść historyczną o łucznictwie.

Kiedy patrzę na zdjęcia na Waszej stronie, przywodzą mi one oczywiście na myśl ulubione książki, ale też przywołują wspomnienia sesji RPG, w których kiedyś brałem udział. A Ty grasz w gry fabularne?

Prawdę mówiąc, nie gram w RPG. Jestem wiernym fanem głównie gier „stołowych” innego typu, np. bitewniaków, jak The Lord of the Rings Strategy Battle Game (w Polsce wydana jako Władca Pierścieni: Gry strategiczne w Śródziemiu) i gier komputerowych: RPG i grach typu Age of Empires czy Total War. Scenariusze niektórych naszych bitew do pewnego stopnia przypominają jednak LARP-y.

Twoja ulubiona klasa postaci, profesja?

Łucznik. Zabij ich, a potem opróżnij im kieszenie.

picture-7

Jesteś pilotem śmigłowców, a ponieważ mieszkam w mieście słynnym z produkowanych tu śmigłowców, chciałbym spytać Cię też o tę część Twojego życia. Jak to się stało, że zostałeś pilotem? Jak długo latasz helikopterami? Jakiego typu maszyny miałeś jak dotąd okazję pilotować?

Zostałe pilotem w 2012 roku, kiedy służyłem jako oficer w United States Navy (marynarce wojennej Stanów Zjednoczonych). Latałem zarówno stałopłatami, jak i wiropłatami. Jeśli chodzi o śmigłowce, pilotowałem TH-57 Sea Ranger (śmigłowiec marynarki wojennej z rodziny Bell-206) oraz MH-60R Seahawk.

Pamiętasz pierwszy swój samodzielny lot śmigłowcem? Jakie to było uczucie siedzieć za sterami takiej maszyny?  

Pamiętam, że pomyślałem sobie, „No, Zan, udało Ci się, zrobiłeś to. Teraz się tylko nie zabij”. To było połączenie przerażenia i podniecenia. Nigdy nie byłem tak przestraszony, a jednocześnie tak dumny, jak wtedy, gdy siedziałem za sterami śmigłowca. Możliwe, że nuciłem też sobie cały czas “Cwał Walkirii”.

Czy są takie umiejętności albo nawyki, które zyskałeś jako pilot, a które przydają się w codziennym życiu?

Można się dowiedzieć naprawdę dużo na temat pogody. Bardzo duża część życia pilota to zdobywanie wiedzy o tym, jak nie zginąć w starciu z żywiołami natury, więc dowiadujesz się dużo na temat wzorców pogodowych, warunków atmosferycznych, frontów burzowych i tego jak długo utrzymują się różnego rodzaju warunki pogodowe i dlaczego tak się dzieje. Stajesz się bardzo dobry, jeśli chodzi o zwracanie uwagi na szczegóły i rozwijasz w sobie umiejętność „skanowania” wzrokiem (szybkiego, ale uważnego przeglądania np. terenu). To bardzo pomaga w czasie jazdy samochodem oraz przy zajmowaniu się domem i autem.

Nasza rozmowa zbliża się powoli do końca, pozwól więc, że zadam trochę inne pytanie. „Tak wiele razy w historii ludzie danej epoki rozkładali ręce w panice i wołali, „Nadchodzi koniec świata!” Nieważne, czy był to lud Grecji po tym, jak ostatni ze Spartan poległ pod Termopilami, ludzie świata chrześcijańskiego, kiedy upadł Rzym, czy lud Anglii po ucieczce Alfreda, przekonany, że wszystko stracone i że czeka go tylko rozpacz i mrok. Ale w końcu nadchodził ich dzień. Często też pokolenie, które straciło klucze do bram królestwa dawało początek pokoleniu, które miało je odzyskać. Jak Húrin – ostatni, który stanął przeciw Morgothowi – dał życie Túrinowi, zabójcy Glaurunga Ojca Smoków… Jeszcze raz nadejdzie taki dzień.” – to Twoje słowa, które przeczytałem jakiś czas temu. Muszę przyznać, że to wspaniałe słowa i że zawsze warto je przypominać. Kiedy myślisz o dziejach świata, czy jest taka podnosząca na duchu historia, opowieść o nigdy nieutraconej nadziei, którą mógłbyś się podzielić z naszymi czytelnikami? Taka mała optymistyczna lekcja historii?

Myślę, że jak przystało na osobę studiującą historię wojskowości, a jednocześnie potomka Anglików, moim ulubionym przykładem tego, co Tolkien nazywał “eukatastrofą”, czy też nagłym i niespodziewanym szczęśliwym zakończeniem opowieści, byłaby historia bitwy pod Azincourt. Króla Anglii Henryka V zasypywano docinkami oraz prowokowano do najazdu na Francję i odzyskanie części rodowych księstw. Po długim i okupionym ogromnymi kosztami oblężeniu Harfleur król i jego mała, zmęczona i chora armia maszerowali tak szybko, jak tylko mogli, aby dotrzeć do Calais, wsiąść na statek i popłynąć do Anglii. Drogę odcięła im jednak armia francuska, która (przy ostrożnych szacunkach) przewyższała ich liczebnie czterokrotnie, była w pełni sił i cieszyła się sławą wojska, w którego szeregach walczy kwiat europejskiego rycerstwa. Francuzi wiele razy żądali, by angielski król się poddał, ale on odmawiał. Henryk postanowił zająć stanowisko na niewielkim wzgórzu niedaleko zamku Azincourt. Tam jego pochodzący z gminu łucznicy zabili tysiące szlachetnie urodzonych Francuzów. Ponosząc straty szacowane na mniej niż trzystu zabitych, Henryk odniósł zwycięstwo, które przeszło do historii. Nie tylko dlatego, że uratował swoją armię, ale także przez to, że wymusił na Francji podpisanie traktatu, a jakby tego było mało, poślubił francuską księżniczkę. Czasem tysiące lat rozwoju kulturowego dochodzą do punktu kulminacyjnego i przesądzają o losach jednego dnia. Znaczenie miał fakt, że Anglicy mieli niespotykaną biegłość w posługiwaniu się łukiem (długi łuk angielski), to że Francuzi byli tak aroganccy, że przeprowadzili szarżę kawalerii, czy nawet to, że pola były zaorane, a w nocy przed bitwą padał deszcz, przez co francuscy rycerze musieli powoli brnąć w błocie. Kiedy 25 października 1415 r. wzeszło słońce, wszyscy myśleli, że Henryk na pewno zostanie pokonany, a jednak on odniósł zwycięstwo na polu bitwy, a jego imię będzie żyć wiecznie, bo miał wystarczająco silną wolę, by nie poddawać się i walczyć.

fellandfair-nicolas-bruno

Wyobraź sobie taką sytuację: w pewien zimny, deszczowy i wietrzny dzień drużyna strudzonych wędrowców wchodzi do karczmy. Zamawiają gorący posiłek i kufel piwa dla każdego, a potem siadają blisko ognia, by się wysuszyć. Nagle jakiś starzec wstaje od stołu i mówi, “Posłuchajcie pieśni starego barda, opowieści o Fell and Fair!” O czym byłaby ta opowieść? Jak chciałbyś, żeby ludzie Was zapamiętali?

Chciałbym, żeby była to opowieść o ludziach, którzy się nawzajem odnaleźli, ocalili to, co miało zostać utracone i do tego może wnieśli trochę więcej radości w życie osób, które inaczej pozostałyby osamotnione w swojej miłości do historii, mitów i legend. Żeby ludzie przypomnieli sobie, poprzez zdjęcia, filmy i kilka wybranych przez nas słów, że smoki może i nie są prawdziwe, ale że da się je pokonać. Że coś, co jest prawdą, nie musi być faktem. Chciałbym wreszcie przypomnieć ludziom, że szlachetność, prawda i dobre serce nie zniknęły jeszcze z tego świata. Że pozostają ukryte w sercach kilku dzielnych ludzi, którzy z kolei mogą przypomnieć całej reszcie świata o ich istnieniu.

Bardzo Ci dziękuję. „Gwiazda świeci nad godziną naszego spotkania”, nawet jeśli to spotkanie i wywiad na odległość.

Rozmawiał Łukasz Garbol, październik – listopad 2016

Jak zwykle, linki warte sprawdzenia:fellandfair-50-nicolas-bruno

Fell and Fair na FB

Instagram

YouTube

Zdjęcia:

Fell and Fair – strona FB

Nicolas Bruno (4, 14, 15)

 

 

Wywiad z Candice Heiden

Wywiad z Candice Heiden

Kiedy teledysk do “Sweet Lovin’” od razu stał się jednym z najpopularniejszych klipów na YouTube, wiele osób zastanawiało się, kim jest niesamowita dziewczyna, której jazdę na wrotkach można w nim podziwiać. Kiedy obejrzałem ten klip, i ja dołączyłem do tego grona, chciałem się więc dowiedzieć nieco więcej na temat tej niezwykłej osoby. Ten wywiad jest spełnieniem jednego z moich marzeń. To światowej klasy mistrzyni z bardzo bogatym doświadczeniem (także trenerskim), utytułowana wrotkarka mająca na koncie udział w wielu ogromnie popularnych teledyskach, która cały czas potrafi czerpać przyjemność z tego, co robi. Rozmawiamy o początkach jej kariery, jej największych sukcesach, wyjątkowej atmosferze na wrotkowiskach, koleżeńskiej więzi wśród wrotkarzy i najbardziej szalonych pomysłach, jakie przyszły jej do głowy. Candice Heiden zabierze Was też za kulisy wideoklipów, w których możemy podziwiać, jak jeździ i podzieli się kilkoma radami z tymi, którzy dopiero zaczynają przygodę z wrotkami.

image8

Remote Talk: Oglądałaś Igrzyska Olimpijskie w Rio? Jakie były Twoje ulubione momenty olimpiady?

Candice Heiden: Na pewno nie widziałam tyle, ile bym chciała, ale oczywiście moim faworytem jeśli chodzi o dyscypliny zawsze była gimnastyka artystyczna w wykonaniu amerykańskich zawodniczek, to coś naprawdę inspirującego. W pewnym momencie zdarzyło mi się chyba nawet oglądać je, gdy robiłam szpagaty. Wspaniale było też móc zobaczyć, jak Claressa Maria Shields zdobywa swój drugi złoty medal w kobiecym boksie.

Jazda na deskorolce jest teraz oficjalnie dyscypliną olimpijską. Zadebiutuje w Tokio w 2020 r. Jak sądzisz, czy wrotkarstwo dołączy kiedykolwiek do grona sportów olimpijskich? Czy to w ogóle dobry pomysł? Pytam o to, bo niektórzy deskorolkarze obawiają się, że organizatorzy mogą zaprosić do organizacji przygotowania zawodów na desce niekoniecznie tych ludzi, co trzeba.

Nie jestem pewna, czy wrotkarstwo będzie dyscypliną olimpijską. Mam taką nadzieję od kiedy zaczęłam jeździć na wrotkach ponad 20 lat temu. Skoro dla organizatorów olimpiad argumentem przemawiającym za łyżwiarstwem figurowym były wskaźniki oglądalności, to myślę, że patrząc na to z tej perspektywy, zaprezentowanie letniego odpowiednika łyżwiarstwa, czyli wrotkarstwa, na igrzyskach letnich byłoby całkiem sensowne. W tej chwili bardzo dużo się dzieje, jeśli chodzi o wrotkarzy na skateparkach. Dziewczyny wykonują salta do tyłu na wrotkach czterokołowych, co wymaga naprawdę dużo siły i umiejętności gimnastycznych, no i robi niesamowite wrażenie, kiedy się to ogląda. Taka dyscyplina mogłaby dopełnić zawody deskorokowe i pozwoliłaby połączyć fanów jednego i drugiego sportu. Jeśli chodzi o organizatorów, mam nadzieję, że znajdzie się ekipa, która dobrze zareklamuje jazdę na deskorolce i wyrobi jej odpowiednią markę, aby skutecznie zaprezentować ten sport całemu społeczeństwu. Z tego, co wiem, bardzo mało się robi, aby zebrać grupę organizatorów zawodów w jeździe na wrotkach i skutecznie zareklamować wrotkarstwo. Najlepsi w dbaniu o tę promocję wydają się być sami wrotkarze.

Jako zawodniczka drużyny narodowej, wiele razy reprezentowałaś Stany Zjednoczone podczas Mistrzostw Świata. Wzięłaś także udział w Igrzyskach Światowych w mieście Akita w Japonii w 2011, zdobywając srebrny medal we wrotkarstwie figurowym. Jakie to było uczucie?

Zabawne, że o to pytasz. Srebrny medal z Igrzysk Światowych to jedyny medal, jedyne trofeum czy nagroda, jaką kiedykolwiek pokazałam swoim uczniom, aby ich zainspirować. To coś, co naprawdę robi wrażenie i bardzo wiele dla mnie znaczy. Tamte zawody wyjątkowo zapadły mi w pamięć z kilku powodów: składu, jaki jeździł wtedy w reprezentacji, mocnej konkurencji ze strony zawodników z innych krajów, naszego występu, warunków na parkiecie i jazdy z kontuzją… To doświadczenie, którego nigdy nie zapomnę.

Wiele osób odkryło Cię dzięki teledyskom. Klipy, w których wystąpiłaś to m.in. teledyski do “I Want To See You Dance” Avid Dancera, “Gold” Cheta Fakera, “Sweet Lovin” (Sigala) i “Make Me Like You” Gwen Stefani. Chciałbym Cię prosić, żebyś poprowadziła nas za kulisy i zdradziła kilka tajemnic związanych z kręceniem tych klipów. Zacznijmy od „Gold” Cheta Fakera, nagranego razem z April Corley i Appelusą McGlynn. Gdzie kręcony był ten teledysk? Czy to, że nagrywany był nocą miało jakieś znaczenie? Czy przez to jazda była trudniejsza?

Nagraliśmy klip do “Gold” na autostradzie na północ od Los Angeles w ciągu jednej nocy. Nocne zdjęcia były w porządku, musieliśmy tylko upewnić się, że drogą, którą będziemy jechać, jest czysta, że nie ma żadnego gruzu. Do podwozia samochodu przyczepiona była wielka lampa, za którą jechałyśmy, oświetlająca wszystko, co trzeba.

To prawda, że autostrada nie była tak naprawdę pusta, że obok Waszej grupy przejeżdżały samochody?

Na czas zdjęć lokalna policja zapewniła nam zamknięcie drogi, ale rzeczywiście, samochody mogły tamtędy przejeżdżać pomiędzy ujęciami.

gold-screencap

Istnieje wiele teorii na temat tego, o czym opowiada historia przedstawiona w klipie i kim są grane przez Was bohaterki. A co Ty sądzisz na ten temat?

Niesamowity reżyser Hiro Murai przekazał nam wskazówki dotyczące postaci i sposobu grania naszych ról, a niezrównany choreograf Ryan Heffington przeniósł je na ekran w odpowiednim układzie naszej jazdy. Z tego, co zrozumiałam, byłyśmy syrenami, które zbliżają się do światła i oddalają od niego, nieprzerwanie posuwając się naprzód.

”I Want To See You Dance” wygląda jak scena z filmu. Czy czułaś się trochę jak gwiazda filmu o wrotkarzach z lat 80-tych?

To był pierwszy raz, kiedy brałam udział w teledysku, występując solo i szczerze mówiąc z początku trochę mnie to onieśmielało, ale szybko się rozkręciłam i wykorzystałam swobodę, jaką dał mi reżyser powierzając mi tworzenie choreografii, co zainspirowało mnie do spróbowania rzeczy, które bym robiła, gdybym jeździła na wrotkach sama, bez żadnych widzów. To był naprawdę świetna zabawa. Bardzo się cieszę z tego, jak wyszedł ten teledysk, bo ekipę stanowiło dosłownie pięć niezwykle twórczych osób, które świetnie ze sobą współpracowały, przez co mogły na poczekaniu wpaść na takie pomysły i stworzyć takie rozwiązania, które pięknie przełożyły się na to, co widać na ekranie.

Gdzie kręcili ten klip?

Na słynnym wrotkowisku Moonlight Rollerway w Glendale, w stanie Kalifornia. Kilka minut jazdy od Hollywood. Połowa nagrań z jazdą na wrotkach, w których biorę udział, jest kręcona właśnie tam. To piękny obiekt, a jego właściciel, Dominic, jest naprawdę słodki.

Tak swoją drogą, masz ulubione filmy o wrotkarzach?

Hmm… Moim ulubionym filmem, w którym pojawiają się wrotkarze, jest może Roller Boogie (Boogie na wrotkach), a to dlatego, że mój trener z czasów jazdy wyczynowej uczył jeździć Jimmy’ego Braya (głównego wrotkarza w tamtym filmie) i bardzo podoba mi się to, że Jimmy wykonuje cały układ jak na zawodach, prawie jakby to był jego monolog grany ciałem… a to naprawdę trudny technicznie układ i zawsze robiło to na mnie ogromne wrażenie. Nikt nie powiedział mu, że musi zrobić kombinację loopów (inaczej: rittbergerów), ale ją robi, po prostu dlatego, że jest zarąbisty!

”Sweet Lovin’” to, przynajmniej jak dotąd, największy hit spośród wymienionych wcześniej teledysków. Gdzie kręciliście ten klip? Kto towarzyszył Ci w jeździe na wrotkach?

“Sweet Lovin” kręcone było w całym Los Angeles, w różnych miejscach, m.in. w dzielnicy artystycznej w centrum miasta, nad rzeką Los Angeles i w okolicach Beverly Hills. W tym klipie towarzyszyli mi wrotkarze należący do moich najlepszych przyjaciół, a jednocześnie prawdziwe gwiazdy: Nicole Leonard (czterokrotna Mistrzyni Świata), Ali Stravino (Mistrzyni USA), Michelle Steilen, Chelsea Traille i niesamowity jam skater Tony Zane.

Czy podczas zdjęć w pobliżu kręcili się jacyś gapie, czy zdarzały się jakieś dziwne reakcje ze strony obserwujących Was ludzi?

Większą część zdjęć nagrywaliśmy w zamkniętych plenerach, ale kiedy już zdarzali się jacyś gapie, bardzo podobał im się dym wydobywający się z moich wrotek.

Czy możesz powiedzieć kilka słów o technikach i figurach, jakie możemy podziwiać w Twoim wykonaniu w klipie do “Sweet Lovin’” (i w których, mniej więcej, momentach teledysku możemy je zobaczyć)?

Mimo że nie pokazuję w tym klipie za dużo tego, co mogłabym uważać za elementy techniczne, ponieważ twórcy chcieli, żebym po prostu dobrze się bawiła jeżdżąc freestyle’em po Los Angeles, to wykonuję pistolet, po angielsku zwany “shoot the duck” (0:27-0:28), pełny skok z obrotem o 360 stopni (ok. 1:53), ok. 2:47 pojawia się spirala, ja i Nicole robimy też splity (nogi są w pozycji szpagatu), podczas gdy Chelsea i Michelle przejeżdżają nad naszymi głowami. To dwuosobowy układ, który stworzyłam z Danielle Hawkins i który wykorzystałyśmy w teledysku do “Louder” DJ-a Fresha. Tak naprawdę miałyśmy też przygotowaną naprawdę wspaniałą choreografię, której twórcami byli Chris Downey i Matt Cady (niesamowici choreografowie, praca z którymi to sama frajda), ale nie mieliśmy czasu nagrać jej tego dnia więcej niż raz i niestety nie znalazła się w ostatecznej wersji klipu.

Czy kiedy nagrywaliście zdjęcia do tego teledysku, spodziewałaś się, że będzie się cieszył tak wielką popularnością? W tej chwili ma ponad 172 177 000 wyświetleń.

Szczerze mówiąc jestem najgorsza w przewidywaniu, które klipy dobrze sobie poradzą, odniosą sukces, a które będą mniej popularne. Kiedy kręciliśmy ten teledysk czy klip do “Gold”, nie przyszłoby mi do głowy, że zdobędą tak wielką popularność. Jestem ogromnie wdzięczna i zaszczycona, że tak wiele osób ogląda moją jazdę na wrotkach.

“Sweet Lovin’” to zdecydowanie letni hit, który jeszcze długo będzie cieszył się popularnością. A jakie są Twoje ulubione letnie przeboje? Masz takie piosenki, które przypominają Ci o wspaniałych letnich, wakacyjnych chwilach?

Uwielbiam “Make Me Like You” Gwen Stefani. To idealna piosenka do jazdy na wrotkach. Słyszałam ją ciągle przez dwa tygodnie, kiedy robiliśmy próby do teledysku do niej, a nadal ją uwielbiam… A to już o czymś świadczy. Kocham słuchać “Love Never Felt So Good”, zaginionego przeboju Michaela Jacksona, który wydany był w wersji z udziałem Justina Timberlake’a. Bardzo podoba mi się też “This Girl” Kungsa i Cookin’ on 3 Burners, to zdecydowanie mój faworyt jeśli chodzi o letnie kawałki.

Klip do “Make Me Like You”, o którym przed chwilą wspomniałaś, był szczególny z dwóch powodów: po pierwsze dlatego, że sama Gwen Stefani jest oczywiście wyjątkową artystką, po drugie dlatego, że teledysk do tego utworu nakręcony został na żywo! Jak wspominasz tamte zdjęcia? Miałaś szansę porozmawiać chociaż chwilę z Gwen Stefani?

Ciągle jestem pod wrażeniem tego, jak wiele trzeba było dokonać, żeby udało się zrealizować ten klip. Na pewno nigdy wcześniej nie brałam udziału w przedsięwzięciu, w którym byłoby tak wiele ruchomych elementów i któremu towarzyszyłoby tak wiele ryzyka. Wszystko musiało być dosłownie zrobione z wojskową dokładnością. Planowanie i koordynacja związane z tymi zdjęciami to coś, czego nie da się opisać, a nasz udział w scenie z jazdą na wrotkach to dosłownie nic w porównaniu z tym co musieli zrobić w idealny sposób w odpowiednim momencie tancerze, cała ekipa i Gwen. Dla nas największym wyzwaniem była szybka jazda wokół siebie nawzajem połączona z tańcem w ograniczonej przestrzeni w taki sposób, aby jednocześnie pozwolić Gwen jechać na czele i widzieć oraz spokojnie kontrolować to, co dzieje się z przodu. To prawdziwa gwiazda, prawdziwa rockmenka! Jeśli chodzi o Twoje ostatnie pytanie, to tak, miałyśmy okazję spędzić z nią trochę czasu i nawet poznać chłopaków z jej ekipy. Wszyscy są naprawdę przeuroczy.

Czy podczas kręcenia któregoś z tych teledysków zdarzyło się coś zabawnego albo niespodziewanego?

Podczas zdjęć do teledysku Sigali przez cały dzień odpadały świece dymne i widać taki moment w pewnym fragmencie klipu, kiedy patrzę w dół, na moją wrotkę, bo jeden pojemnik się poluzował i szybko wysuwam jedną nogę do przodu, żeby ukryć tę odpadającą świecę dymną i w ten sposób uratować to ujęcie.

Czytając artykuły o zdjęciach do teledysków, w których brałaś udział, mam wrażenie, że wśród wrotkarzy nie ma wyścigu szczurów, ale raczej wzajemne zaufanie, szacunek, koleżeńska więź. Czy tak jest naprawdę?

Jestem szalenie dumna, że mogę należeć do społeczności wrotkarskiej, bo właśnie tym ona jest… prawdziwą społecznością. Kiedy brałam udział w różnych większych przedsięwzięciach, widziałam, jak bardzo różnimy się od innych grup w branży rozrywkowej i chociaż inni są mili, to my jesteśmy zdecydowanie innego typu ludźmi, lubimy się trochę powygłupiać, no i bardzo się nawzajem wspieramy. Nawet wtedy, gdy tancerz czy tancerka musi założyć wrotki do jednej sceny, można zauważyć, że profesjonalni wrotkarze od razu przyjdą takiej osobie z pomocą i będą służyć wsparciem. Uwielbiam tę koleżeńską więź, która nas łączy. Jest ona bardzo inspirująca i to ona sprawiła, że współtworzyłam firmę z branży rozrywkowej, która wspiera wrotkarzy i daje im możliwość pracy.

image6

Jak przed chwilą wspomniałaś, razem z innymi utytułowanymi wrotkarkami światowej klasy stworzyłaś firmę z branży rozrywkowej – LA Roller Girls. Kiedy pojawił się pomysł założenia takiej grupy?

Pracuję w Los Angeles zawodowo od wielu lat, dziewczyny też. Często zwracano się do nas z prośbą o pomoc w znalezieniu innych wrotkarzy do castingów. W końcu uświadomiłyśmy sobie, że same wykonujemy już zawód, który chcemy wykonywać, więc zorganizowałyśmy się i stworzyłyśmy coś, z czego jesteśmy naprawdę dumne – to takie nasze wspólna dzieło, wspólny front, miejsce, gdzie ludzie mogą się zwrócić, żeby znaleźć najlepszych wrotkarzy.

Wasza grupa łączy trenowanie młodych dziewczyn z pracą w branży rozrywkowej. Możesz powiedzieć coś więcej na ten temat?

Tak, to jeden z najważniejszych elementów naszej działalności i jest on tak bliski mojemu sercu, bo uwielbiam uczyć innych i pomagać im osiągać ich cele. Kiedy zaczynałam karierę zawodową jako wrotkarka, nie było nikogo, kto pomógłby m nauczyć się, jak wykorzystać swój trening zawodniczki należącej do elity, do czołówki tej dyscypliny i w odpowiedni sposób zaprezentować to doświadczenie w branży rozrywkowej. Jeden z najbardziej ekscytujących elementów w działalności LA Roller Girls Entertainment to możliwość pracy z dziewczynami, które trenowałam albo trenuję jako zawodniczki w sporcie wyczynowym i widzę jak dorastają. Bardzo podoba mi się to, że mam możliwość ich wspierania, gdy stawiają pierwsze kroki w zawodowym wrotkarstwie i pomagam im wykorzystać lata treningów i niesamowite umiejętności w pracy.

A czy tego lata LA Roller Girls są bardzo zajęte?

Tego lata jesteśmy niespodziewanie mocno zapracowane, aż do tego stopnia, że z powodu dużej ilości pracy musiałyśmy odwołać nasz wyjazd do Europy, gdzie miałyśmy uczyć jazdy na wrotkach na festiwalu BCN Roller Dance – Skate Love Barcelona. Cały rok czekałyśmy na to wydarzenie, cieszyłyśmy się, że się tam pojawimy i byłyśmy bardzo zawiedzione, kiedy okazało się, że musimy wycofać się z udziału.

image4

Na YouTube’ie, w komentarzach do teledysków, o których wspominaliśmy, niektórzy, zwłaszcza panie, przyznają, że zaczęli jeździć na wrotkach po obejrzeniu Ciebie i Towich przyjaciół w akcji. Czy miałaś jakieś wiadomości albo komentarze od takich osób?

Kiedy dostaję wiadomości albo widzę komentarze o ludziach, którzy wracają do jeżdżenia na wrotkach po tym, jak widzieli mnie w klipie albo zaczynają jeździć, bo zobaczyli coś, co zrobiłam na wrotkach, to się wzruszam. Jestem taką maniaczką, niezły ze mnie nerd. W takich chwilach czuję się, jakbym w pewien sposób wygrała, jakbym dokonała czegoś ważnego, skoro kogoś zainspirowałam. Dosłownie czytam taką wiadomość mojemu chłopakowi i całkiem się rozklejam. To śmieszne.

Rozmawialiśmy o ogromnie popularnych teledyskach, w których wystąpiłaś i o LA Roller Girls, ale to tylko mały wycinek Twojej kariery. Pamiętasz, jak to wszystko się zaczęło? Kiedy po raz pierwszy założyłaś wrotki? Dlaczego zdecydowałaś się spróbować jazdy na wrotkach?

Najstarsze zdjęcie z wrotkami, które mam pochodzi z czasów, kiedy miałam pewnie jakieś pięć lat, widać na nim jak spaceruję po podwórku za domem, a na plecach mam mój ulubiony, najbardziej wyjątkowy plecak. To były plastikowe wrotki, których kółka prawdopodobnie nawet się nie kręciły lol. Moja mama i jej siostry bawiły się w jazdę figurową na wrotkach jako młode dziewczyny i moi rodzice wiedzieli, że muszę się zająć czymś, co pomoże mi wytracić energię. Na moje szczęście, moja ciocia ciągle utrzymywała kontakt z ich dawną trenerką, a tak się akurat złożyło, że szkoliła ona aktualną mistrzynię świata, tak więc od samego początku trenowałam z najlepszymi, z absolutną czołówką. Szczęście bardzo mocno mi sprzyjało.

candice-2

Niektórzy mówią, że jazda na wrotkach zapewnia wyjątkowe wrażenie, że można się poczuć, jakby się latało. Czy rzeczywiście tak jest? Co jest w niej takiego wyjątkowego?

Dla mnie to całkowita wolność, to unoszenie się w powietrzu, latanie, to jest coś bardzo eterycznego. Kiedyś w czasie zawodów zdarzało się, że zamykałam czasem oczy przy wysokich podnoszeniach nad głowę partnera, tylko po to, żeby jeszcze bardziej poczuć to wrażenie latania. Kiedy w tle gra muzyka, a ty unosisz się w powietrzu, to naprawdę stwarza wrażenie niemal takie, jakby się opuściło swoje ciało. To fantastyczne!

Ludzie, którzy spędzali kiedyś, na przykład w latach 80-tych, dużo czasu na wrotkowiskach, mówią, że rodziły się tam przyjaźnie, że na wrotkowisku zakochiwali się albo szukali tam ukojenia po zerwaniu z dziewczyną czy chłopakiem. Czy sama kiedykolwiek przeżyłaś coś takiego, na przykład poznałaś tam przyjaciół, z którymi utrzymujesz kontakt do tej pory?

Większość moich najlepszych przyjaciół to wrotkarze. Chłopak, który był pierwszym, jakiego pocałowałam, był stałym bywalcem wrotkowiska (tzw “rink rat”), swoją pierwszą pracę dostałam w barze z przekąskami przy wrotkowisku i zdecydowanie kiedy czuję pustkę, idę pojeździć na wrotkach w samotności (zwykle na kortach tenisowych w pobliżu mojego domu). Mimo że mam na nogach wrotki przez jakieś sześć dni w tygodniu, kiedy pracuję, to i tak w wolnym czasie ja i moi przyjaciele spotykamy się, żeby pojeździć na wrotkach. To zabawne.

Skoro mówimy o spędzaniu czasu z przyjaciółmi, muszę spytać o jam skating. To coś, co wygląda absolutnie fantastycznie. Czy mogłabyś wyjaśnić tym, którzy nie znają tej nazwy, co to jest? Dlaczego jam skating jest według Ciebie tak wyjątkowy?

Jam skating to coś, co określiłabym jako połączenie break dance i jazdy na wrotkach. Jest wiele różnych stylów, niektóre to tzw. “power moves” (figury rotacyjne), które wymagają wykorzystania wszelkiego rodzaju siły górnej partii ciała (zobaczcie mojego kolegę Tony’ego Zane’a w klipie Sigali), a w innych rodzajach jeździ się po parkiecie dookoła wrotkowiska wykonując niesamowite ruchy posuwiste połączone z trikami. Myślę, że jam skating jest bardzo szczególny, bo ważny jest w nim własny styl i prawie nigdy nie znajdziesz dwóch wrotkarzy – jam skaterów, którzy wyglądają tak samo. Każdy ma własną tożsamość, najlepsi wyglądają jak niesamowici tancerze z wrotkami na stopach, niemal zapominasz o tym, że jeżdżą na wrotkach.

Pracujesz z młodymi dziewczynami. Jeśli porównasz sytuację wrotkarstwa (jego popularność, dostęp do wrotkowisk, atmosferę panującą w tych miejscach) w czasach, gdy zaczynałaś karierę i sytuację obecnie, kiedy one zaczynają trenować, widzisz jakieś duże różnice?

Trenuję wrotkarstwa już jakieś 14 lat i w znaczny sposób zmieniła się liczba wrotkarzy i poziom jazdy na wrotkach, nawet w ciągu tych lat, które przepracowałam w roli trenerki. Staram się raczej nie porównywać teraźniejszości i przeszłości, bo teraz świat jest zupełnie inny, rodziny są inne, co innego motywuje teraz ludzi, dzieci i dorośli są inni, zmieniła się waga, jaką przywiązuje się do aktywności fizycznej w rodzinie, więc co oczywiste zmieniła się też jazda na wrotkach. Staram się znajdować sposoby, żeby pokazać, jakie korzyści może przynieść jazda na wrotkach dla twojego zdrowia, umysłu i indywidualnego rozwoju. Wrotkarstwo, na którym ja wyrosłam, to sport indywidualny, w którym odebrałam niemal wszystkie swoje lekcje życiowe. Miałam ogromne szczęście, mając jazdę na wrotkach jako taką pozytywną odskocznię i bardzo bym chciała, żeby inni wynieśli z niej tak wiele, jak ja. Myślę, że nawet jeśli weźmie się pod uwagę różnice między społeczeństwem teraz i tym wtedy, to jazda na wrotkach ma ciągle swoją rolę do odegrania i może pozytywnie wpłynąć na życie każdego.

03bedb54dc3fd1c10a8ff5933dbc1397

Robisz niesamowite rzeczy na wrotkach. Czy w przeszłości ćwiczyłaś taniec, czy też ruchy, figury taneczne były po prostu częścią Twojego treningu wrotkarskiego?

Bardzo bym chciała móc powiedzieć, że mam doświadczenie taneczne, bo strasznie chciałam zostać tancerką jako dorastające dziecko, ale zawsze rezygnowałam z realizowania innych pasji i wybierałam jazdę na wrotkach, a w moim domu ledwo starczyło na jazdę na wrotkach, nie wspominając o pieniądzach na robieniu czegokolwiek innego.

Jeździsz nie tylko na wrotkach, ale też na rolkach. Wspomniałaś kiedyś, że w pewnym momencie zaczęłaś ćwiczyć jazdę na rolkach jako dopełnienie treningu. Gdybyś miała powiedzieć na podstawie swojego doświadczenia, jakie są główne różnice między jazdą na wrotkach a jazdą na rolkach?

Tak, sięgnęłam po rolki w dzieciństwie, to był sposób na to, żeby trenować na zewnątrz. Moi rodzice nie pozwalali mi korzystać z mojego porządnego sprzętu na dworze, ale ja chciałam jeździć przez cały czas, więc w te dni, kiedy nie miałam treningów, zakładałam rolki i jeździłam po podjeździe do garażu. Największą różnicą było dla mnie to, jak leżą, bo nie obejmują ściśle stóp i wcale nie reagują na twoje ruchy tak jak wrotki. Obracanie się, kręcenie też jest dość trudne, ale uczysz się korygować pewne rzeczy, przystosowywać się do tego typu jazdy. Podoba mi się to, że są lżejsze niż wrotki, chociaż z drugiej strony skakanie na wrotkach jest jednak inne, to innego rodzaju wrażenie.

Gdybyś miała wybrać trzy najważniejsze jak dotąd momenty Twojej kariery, co byś wybrała?

Hmm… Powiedziałabym, że dla mnie jako zawodniczki jeżdżącej wyczynowo jednym z najwspanialszych momentów było na pewno zdobycie srebrnego medalu na Igrzyskach Światowych. Kolejny wyjątkowy moment w mojej karierze to otrzymanie pierwszej nagrody John Wintz Award za wyszkolenie Mistrzyni Kraju, a jeśli chodzi o karierę zawodową, to na pewno jest to odkrycie, jak wielu ludzi zobaczyło jazdę na wrotkach dzięki klipowi do „Gold” Cheta Bakera, a teraz także teledyskowi do „Sweet Lovin” Sigali. To naprawdę robi na mnie ogromne wrażenie, ta świadomość, że ludzie mogą teraz zobaczyć, czym jest jazda na wrotkach.

candice-1

Oprócz tego, że jesteś utytułowaną wrotkarką, masz jeszcze inne talenty. Kiedy oglądałem nagrania z Twoją jazdą na wrotkach, trafiłem też na “Boxing combos”, czyli klipy z kombinacjami ciosów bokserskich. Były naprawdę świetne! Nie myślałaś o tym, żeby połączyć jazdę na wrotkach i sztuki walki – na planie filmu albo serialu?

Trenowałam boks i kickboxing i uwielbiam zgłębiać techniczną stronę tych dyscyplin. Nie myśłałam o takim połączeniu: rękawice i wrotki.

A tak ogólnie, gdybyś mogła wystąpić gościnnie w filmie albo serialu telewizyjnym, w jakim serialu albo w filmie jakiego gatunku chciałabyś zagrać? Kto wie, może jakiś reżyser albo producent przeczyta ten wywiad? 😉

Bardzo chętnie zagrałabym rolę, która wymagałaby wysiłku fizycznego. Uwielbiam się uczyć i zdobywać umiejętności pracując w mediach, w których jeszcze mnie nie było. Śmieszy mnie wrestling i myślę, że w takiej roli z moją posturą byłabym komiczna.

Podobno jednym z Twoich ulubionych filmów jest Amelia. Tytułowa bohaterka tego filmu „wysyła” ogrodowego krasnala w podróż i prosi przyjaciółkę, stewardessę, żeby robiła mu zdjęcia w różnych miejscach na świecie i wysyłała je ojcu Amelii. Czy kiedykolwiek zrobiłaś coś równie, a może jeszcze bardziej, szalonego?

Rzeczywiście uwielbiam Amelię! Jeden z moich ulubionych małych kawałów to na pewno zbieranie zdjęć moich przyjaciół, które normalnie ogląda się raz i usuwa, a potem drukowanie i przerabianie ich na papier do pakowania. Kiedy daje im prezenty, pakuję je w te ich zdjęcia, to świetna sprawa!

A jakie filmy lubisz oglądać w wolnym czasie? Jakie książki lubisz czytasz? Jakich zespołów, wokalistów lubisz słuchać?

Chociaż nie chodzę za często do kina, staram się nie przegapić filmów, które są nominowane do Oscara. Uwielbiam dobre aktorstwo i zadowalającą od strony estetycznej reżyserię. Do moich faworytów należą filmy Tarantino. Lawrence z Arabii jest u mnie wciąż w pierwszej trójce, jest przepiękny wizualnie. Co do lektur, to są to książki o przewodnictwie duchowym, bo mogę czytać je fragmentami i to sprawia, że nie muszę myśleć o kłopotach przez cały dzień, może nawet dłużej. To jak zresetowanie spojrzenia na różne sprawy, coś magicznego. Jeśli chodzi o muzykę, jestem fanką klasycznego rocka i soulu, tak więc muzyka lat 60-tych i 70-tych to moje ulubione gatunki „easy listening”, ale uwielbiam też wynajdować nowe piosenki w klimacie klasyki: Alabama Shakes, Aloe Blacc, Jack White, The Black Keys, żeby wspomnieć chociaż kilku wykonawców.

A co jeśli chodzi o inne hobby? Masz na nie w ogóle czas?

Projektuję i robię kostiumy, zajmuje mi to dużo czasu, ale uwielbiam to uczucie, kiedy stworzę coś z pomysłu w mojej głowie, przeleję to na papier, wytnę coś z materiału i zrobię strój. To naprawdę tworzenie czegoś materialnego z czegoś, co wcześniej w ogóle nie istniało. Jest w tym coś czarodziejskiego. Zaczęłam też grać na pianinie. Bardzo chciałabym poświęcać na to więcej czasu, bo uwielbiam to robić, a poza tym gra zmusza mnie do siedzenia nieruchomo, wymaga dyscypliny, co bardzo mi się podoba. Uprawiam jogę, i potrafię tańczyć na szczudłach. Ćwiczę jogę jakieś 3-4 razy tygodniowo (na szczęście mam na to czas).

image5

Jakiej rady udzieliłabyś tym, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z jazdą na wrotkach?

Nie poddawajcie się, nie zniechęcajcie, jeśli coś staje się frustrujące albo nie widać postępów. Przejdźcie do ćwiczenia innej umiejętności, a potem wróćcie do tamtej, z którą mieliście problem. Świeże spojrzenie wszystko zmienia.

Gdzie będziemy mogli Cię zobaczyć na żywo (solo albo z LA Roller Girls) w najbliższym czasie? Będziesz pracować nad nowymi teledyskami (albo filmami)?

Właśnie skończyłam kręcić wideoklip dla Nory Jones i wystąpiłam w teledysku do kawałka Hardwella z udziałem Jaya Seana. Oba powinny się wkrótce pojawić w internecie (RT: oba klipy można już oglądać: Norah Jones “Tragedy (Lyric Video)” oraz Hardwell feat. Jay Sean “Thinking About You”). Pracuję też nad produkcją klipu lifestylowego przygotowywanego we współpracy z High Fidelity Pictures i HQ Avalon Studios, w którym będziemy miały okazję stworzyć teledysk wrotkarski naszych marzeń! Bardzo cieszę się też, że mogę podzielić się z Wami informacją o udziale LA Roller Girls w bożonarodzeniowym wydaniu „Mam Talent” (“America’s Got Talent Christmas Special”), które będzie można oglądać w te Święta.

Rozmawialiśmy już o letnich przebojach, letnich wydarzeniach i sportach letnich. Na koniec pozwól, że zadam jeszcze jedno „letnie” pytanie. Trzy rzeczy, za które lubisz lato, coś co Ci się w nim podoba?

Lubię, kiedy jest tak gorąco, że trzeba spędzać cały czas w wodzie, kocham wodę! Bardzo podoba mi się, że w lecie ludzie wydają się być bardziej towarzyscy, przyjaźni i chcą robić więcej rzeczy wspólnie, w grupie. W dzisiejszych czasach ciężko jest znaleźć czas na takie nawiązywanie kontaktów. Lubię też to, że uchodzi mi na sucho chodzenie codziennie w krótkich spodenkach i sandałach, a to, że nie dbam o fryzurę jest łatwiejsze do przyjęcia, bo moje włosy wyglądają tak, jakbym akurat szła na plażę albo z niej wracała lol.

Dzięki wielkie za rozmowę. Bardzo się cieszę, że udało Ci się znaleźć czas na ten wywiad 🙂

Łukasz Garbol, wrzesień – październik 2016

Tradycyjnie, garść przydatnych linków:

image10 Candice Heiden na Instagramie

Candice Heiden na YouTube

LA Roller Girls – strona oficjalna

LA Roller Girls – Instagram

LA Roller Girls – Facebook

Większość zdjęć pochodzi z prywatnego archiwum Candice i jej Instagrama. Fot. 1 i 11 autorstwa Elaine Reid. Fot. 2 – kadr z klipu do “Gold”. Fot. 3. Michael Wise. Fot. 7 to kadr z klipu do “Louder”.

Wywiad z Lorhaną Amaral

Dziennikarka telewizyjna, konferansjerka wielu programów rozrywkowych, koncertów i imprez muzycznych, blogerka, aktorka. Lubi jeździć na deskorolce i na rolkach. Uwielbia sztukę. Wspiera działania charytatywne, ale, co ciekawe, jej wymarzona rola, to czarny charakter z brazylijskiej telenoweli. Prosto z Rio de Janeiro – Lorhana Amaral. Rozmawiamy nie tylko o jej karierze, ale także o brazylijskiej muzyce, telenowelach i nadchodzących Igrzyskach Olimpijskich.  

Photo1

RT: Trwa lato, więc pozwól, że spytam o pracę w telewizji w lecie. Czy w czasie nagrywania letnich programów, pracy na dworze, zdarzyły Ci się jakieś niespodzianki, zabawne sytuacje?

Lorhana Amaral: Tak, kiedy robię wywiady, mogą się zdarzyć różne rzeczy. Na przykład, rozmawiałam kiedyś z turystą w São Conrado, Rio de Janeiro, kiedy nagle pojawiła się jakaś rodzina z Bahia i zaczęła tańczyć axé za plecami mojego rozmówcy, skacząc i robiąc dużo hałasu. To było bardzo zabawne, więc wybuchłam śmiechem, no i było po wywiadzie!

Skoro mówimy o lecie, co jest letnim muzycznym hitem w Brazylii? Jakich gatunków muzyki słuchają Brazylijczycy?

Tutaj, w Brazylii, pracuję jako konferansjerka przy wielu imprezach rozrywkowych i dużych wydarzeniach kulturalnych i z tego, co widzę, w 2016 królują takie gatunki, jak deephouse, muzyka elektroniczna, axe, backlands (bardziej tradycyjny, brazylijski odpowiednik północnoamerykańskiego country), fitdance, funk i forro, jednak przeboje innych gatunków, jak pop, rock czy samba to klasyka, której nadal zawsze chętnie słuchamy na co dzień.

Pamiętasz pierwszy program telewizyjny, który prowadziłaś? Jakie uczucia Ci towarzyszyły?

Pracowałam już dla i brałam udział w wielu programach, jako aktorka, modelka, reporterka. Jako prezenterka telewizyjna debiutowałam w programie z piosenkarzem Fagnerem, gwiazdą MPB (Música Popular Brasileira – „popularna muzyka brazylijska”, jak podaje Wikipedia, „styl w muzyce post-bossa nova, który powraca do typowych stylów brazylijskich, łącząc je z wpływami zagranicznymi, takimi jak elementy jazzu czy rocka” – RT) i wykonawcą wielu przebojów z tego gatunku. Pamiętam, że byłam wtedy bardzo szczęśliwa, ale jednocześnie zdawałam sobie sprawę, że spoczywa na mnie wielka odpowiedzialność. Byłam też podenerwowana, bo to było dla mnie pierwsze tego doświadczenie – pierwszy raz dzieliłam scenę z gwiazdą.

Przeprowadzasz wiele wywiadów. Kto, jak do tej pory, był Twoim ulubionym rozmówcą?

Tak, rozmawiam z wieloma osobami: z celebrytami i słynnymi gwiazdami. Przeprowadziłam też dużo wywiadów we współpracy z innymi dziennikarzami, w Brazylii i za granicą. Artysta, z którym bardzo miło mi się rozmawiało, to muzyk i kompozytor Carlos Colla – kompozytor wspaniałych klasycznych przebojów Roberto „Kinga” Carlosa.

Masz swój wymarzony wywiad? Gdybyś mogła sobie wybrać dowolnego rozmówcę z jakiegokolwiek miejsca na świecie, z kim chciałabyś porozmawiać?

Tak, mam takie wywiady-marzenia. Jeśli chodzi o Brazylię, to byłby wywiad z prezenterem Silvio Santosem albo prowadzącym wiadomości Williamem Bonnerem. Jeśli chodzi o rozmówców zagranicznych, wybrałabym prezydenta USA, Baracka Obamę. Chciałabym przeprowadzić taki wywiad jak nieformalną rozmowę w spokojnej, pełnej relaksu atmosferze, tak żeby widzowie mogli poznać te osoby lepiej, zobaczyć jakie są poza godzinami pracy.

Photo4

A co lubią oglądać brazylijscy telewidzowie? Jakie są ich ulubione programy?

Brazylijczycy lubią oglądać telenowele, sitcomy, filmy fabularne, programy rozrywkowe, programy typu reality show i programy kulinarne. Jeśli chodzi o ten ostatni gatunek, miałam okazję wystąpić w jednym z takich programów. Wzięłam udział w reality “Jogo de Panelas” (“Gra w Garnki”) w “Mais Você” (program telewizji Globo).

Photo5

Jesteś też aktorką. Jakie są Twoje najważniejsze role?

Tak, pracuję także jako aktorka. Nagrałam trochę reklam dla telewizji, pracowałam przy kilku sztukach w Rio de Janeiro, brałam w serialach i programach telewizyjnych w Multishow Globo. Grałam też w krótko- i średniometrażowych filmach fabularnych. Mimo wszystko, nie uważam się jednak za dobrą aktorkę, naprawdę!

A jaką rolę chciałabyś zagrać?

Chciałabym być czarnym charakterem w telenoweli, zagrać sportsmenkę albo gwiazdę rock and rolla. To by była świetna sprawa!

Tak więc, producenci filmowi i telewizyjni, jeśli któryś z Was czyta ten wywiad, wiecie, co robić 😉 Brazylijskie telenowele są bardzo popularne w wielu krajach, także w Polsce. Jak sądzisz, dlaczego ludzie tak je uwielbiają?  

Bo pokazują rzeczywistość zwykłego, codziennego życia. My, Brazylijczycy, identyfikujemy się z tym, co pokazują i lubimy je oglądać. Śledzenie losów bohaterów ulubionej telenoweli jest tutaj czymś zupełnie normalnym. W Brazylii mamy prawdziwą telenowelową gorączkę!

Wspierasz wiele inicjatyw charytatywnych. Możesz powiedzieć coś więcej na ten temat?

Tak, pracuję przy produkcji charytatywnych wydarzeń kulturalnych, bo uwielbiam pomagać innym! W Brazylii opracowuję projekt o nazwie MUSICAL SHOW: Seria Bossa Nova. Nazwa stąd, że projekt podzielony jest na serie wydarzeń. Moim zamierzeniem jest pomoc instytucjom będącym w potrzebie, jak m.in. domy dziecka, szpitale, ośrodki leczenia nowotworów. Wydarzenia w ramach pierwszego projektu, jaki przygotowałam, będą się odbywać od 8 IX do 19 IX w Teatrze Miejskim w Niteroi, w stanie Rio de Janeiro. Ciągle poszukuję sponsorów i osób, które pomogłyby w realizacji tego przedsięwzięcia. Jeżeli ktoś jest zainteresowany projektem i chciałby nas wesprzeć, bardzo proszę o kontakt mailowy, mój e-mail to: lorhana.empresarial@gmail.com.

A co lubisz robić w wolnym czasie?

Uwielbiam chodzić do kina, uprawiać różne dyscypliny sportu, tańczyć i śpiewać. Kocham trenować na siłowni przez cały tydzień, w weekendy grać w tenisa i jeździć na deskorolce i na rolkach, kiedy mam trochę więcej czasu. Jestem też wielką miłośniczką sztuki. Staram się być obecna na wszystkich wydarzeniach artystycznych, sztukach teatralnych, pokazach mody i wystawach.

Photo3

Rozmawiamy tuż przed Igrzyskami Olimpijskimi, więc pozwól, że zapytam o kilka rzeczy związanych z tym świętem sportu. Jakie są oczekiwania Brazylijczyków? Czego spodziewają się po tym wydarzeniu?

Mamy wspaniałych, sławnych sportowców, pełnych poświęcenia dla tego, co robią i wierzymy, że obdarują nas złotymi medalami.

A czy są takie zawodniczki i tacy zawodnicy, na których ludzie liczą szczególnie? Jakie są medalowe nadzieje Brazylijczyków?

Wymienię chociaż niektórych z nich. To, między innymi, tacy zawodnicy i zawodniczki, jak: Arthur Zanetti (gimnastyka), Neymar (piłka nożna), Thaísa Menezes (siatkówka), Ana Marcela Cunha (pływanie), Mayra Aguiar (dżudo), Bruno Fratus (pływanie), Marcus Vinicius D’Almeida (łucznictwo), Eduarda “Duda” Amorim (piłka ręczna), Marcelo Melo (tenis), Martine Grael (żeglarstwo).

W Polsce Brazylia jest znana głównie z piłki nożnej i siatkówki. Niektórzy kojarzą też takie nazwy, jak capoeira i brazylijskie jiu-jitsu. Jakie są, oczywiście poza piłką nożną, najpopularniejsze dyscypliny w Brazylii?

Lubimy też surfing, tenis, koszykówkę, jeździectwo, pływanie, boks, golf, piłkę ręczną i rugby, żeby wymienić chociaż niektóre z popularnych dyscyplin.

A jakie są teraz najpopularniejsze brazylijskie gwiazdy sportu?

Najpopularniejsze gwiazdy to, między innymi, piłkarz Neymar, Marcelo Melo i Bruno Soares (tenisiści) oraz Ricardo Santos i Emanuel Rego (siatkarze plażowi).

Jedna z “najgorętszych” wiadomości ostatnich tygodni to informacja o podjętej przez MKOI decyzji w sprawie wykluczenia z igrzysk rosyjskich zawodników stosujących doping. Co sądzą na ten temat Brazylijczycy?

Uważamy, że to słuszna decyzja, ponieważ jeśli członkowie Komitetu nie zaprezentują odpowiedniej postawy i nie będą podejmować właściwych decyzji zgodnych z regulaminem tej organizacji, wszystko zmieni się w żart i nikt nie będzie już poważnie traktował żadnych zasad. A w takiej sytuacji to będzie niebywały brak szacunku dla innych sportowców, dla tych, którzy nie biorą środków dopingujących.

A jaki jest Twój ulubiony sport? Co będziesz oglądać w czasie Igrzysk Olimpijskich?

Uwielbiam grać w tenisa. Ostatnio próbuję też trochę surfować. Jeśli chodzi o Olimpiadę, będę oglądać siatkówkę.

A czy będziesz miała szansę oglądać Igrzyska Olimpijskie na żywo?

Tak, będę na ceremonii otwarcia i na meczach siatkówki.

IMG_9393

Na koniec zupełnie inne pytanie. Jakie trzy rzeczy powinien zrobić każdy, kto po raz pierwszy odwiedza Brazylię?

Zobaczcie pomnik Chrystusa Odkupiciela, wybierzcie się do Lapa i bawcie się dobrze na plażach Rio de Janeiro.

Bardzo Ci dziękuję za rozmowę.

lipiec 2016

Przydatne linki:

Facebook https://www.facebook.com/lorhanaamaral/

Fanklub na FB https://www.facebook.com/Lorhana-Amaral-f%C3%A3-Club-295960144075625/

Instagram https://www.instagram.com/lorhanaamaral/

Twitter https://twitter.com/lorhanaamaral1

YouTube: Lorhana UP! https://youtu.be/PrdYC5n3qqU

Blog: https://lorhanaamaral.wordpress.com/

Po portugalsku :

Program z piosenkarzem Fagnerem: https://www.youtube.com/watch?v=6vp7iJJNV7w

Wywiad z Carlosem Collą https://www.youtube.com/watch?v=C2WMyefYOiI

Lorhana Amaral w “Jogo de Panelas”:

http://gshow.globo.com/programas/mais-voce/videos/t/para-assinantes/v/mais-voce-programa-de-sexta-feira-10062016-na-integra/5084272/

http://gshow.globo.com/Bastidores/noticia/2016/06/jogo-de-panelas-19-participantes-repercutem-final-do-reality-do-mais-voce-e-se-alfinetam.html

Zdjęcia pochodzą ze strony FB Lorhany Amaral.

Wywiad z Aleksandrą Rudzińską

Bohaterka tego wywiadu nie raz pokazała już, że potrafi rządzić na ściance – i nie chodzi tu o ściankę dla celebrytów 😉 Ola Rudzińska woli ścianki wspinaczkowe. To trzykrotna Mistrzyni Świata Juniorów w trzech kategoriach wiekowych: junior młodszy, junior i młodzieżowiec (2009, 2011, 2013) oraz brązowa medalistka Mistrzostw Świata Seniorów z 2014 r. Zdobyła też wicemistrzostwo Europy Seniorów w 2013 r. Jeżeli nie wiecie, o co chodzi we wspinaczce sportowej, co to jest bouldering i jak szybko można pokonać 10-metrową ścianę, to koniecznie przeczytajcie ten wywiad. Jeśli wiecie już co nieco o wspinaczce, przeczytajcie go tym bardziej 😉 Dowiecie się m.in. o tym, jak zaczęła się przygoda Oli z tą dyscypliną, w jakim mieście najlepiej jej się startowało i jaką superbohaterką mogłaby zostać.

12534345_189825748044638_1342678164_n

RT: Kiedy czytam Twoje posty na stronie, którą prowadzisz na FB, to myślę sobie, że nie potrzebujesz żadnych menadżerów ani dziennikarzy, bo sama świetnie sobie radzisz z relacjonowaniem swoich startów. Nie myślałaś o tym, żeby kiedyś w przyszłości zostać dziennikarką sportową?

Aleksandra Rudzińska: Raczej nigdy o czymś takim nie myślałam, nie czuje się zbyt swobodnie w tym temacie, wiele się jeszcze uczę i dowiaduje, w jaki sposób pisać posty, relacje oraz prowadzić moją stronę. Jest to dla mnie zupełnie nowe doświadczenie, ponieważ moja strona na FB powstała całkiem niedawno, w okolicach drugiej połowy lipca, ale bardzo miło mi słyszeć, że dobrze się w tym odnajduję.

Taką moją małą tradycją jest zaczynanie rozmów z bohaterami moich wywiadów od pytania o początki. Pamiętasz, jak to wszystko się zaczęło? Z tego, co czytałem, zaczynałaś od pływania. Kiedy przyszło zainteresowanie wspinaczką? Kiedy po raz pierwszy pomyślałaś sobie, „Chcę się tym zająć na serio”?

Moja przygoda ze wspinaniem rozpoczęła się we wrześniu 2007 roku, czyli niecałe 9 lat temu. To kupa czasu. Pierwsze kroki stawiałam na ściance, która znajdowała się w szkole, do której w tamtym okresie uczęszczałam, a sam pomysł wspinania zrodził się dzięki mojej starszej siostrze Gosi, która była w tym naprawdę dobra. Pamiętam, że zawsze wracała do domu z pucharami i medalami i właśnie pewnego razu po jej powrocie z zawodów zrodziła się w mojej głowie myśl, że ja też tak chcę. No i tak to się właśnie zaczęło.

A pamiętasz swój pierwszy kontakt z górami? Na przykład jeszcze z dzieciństwa?

Jasne, że pamiętam. Był to jeden z moich ostatnich obozów ze środowiskiem pływackim. Powiem szczerze, że wtedy góry jakoś nie przypadły mi do gustu, ale tak naprawdę góry i wspinanie na sztucznej ściance, czy nawet w skałach, to dwie różne rzeczy. W tym momencie powoli planuję wrócić w góry, poznać je na nowo i kto wie, być może się w nich zakochać 🙂

Jeśli się rzuci okiem na podstawowe informacje na temat wspinaczki sportowej, to można się dowiedzieć o takich trzech dyscyplinach, jak: wspinanie “na czas”, prowadzenie i bouldering. Mogłabyś opowiedzieć krótko o każdej z nich? Na czym polegają, co jest oceniane?

Tak jak wspomniałeś, wspinanie sportowe dzieli się na trzy konkurencje. Są to:
* prowadzenie – zawodnicy wspinają się na drodze wspinaczkowej prowadząc linę z dolną asekuracją i wpinając ją w punkty asekuracyjne na ścianie. Długość dróg wynosi ok. 20-30 metrów, a ich trudność rośnie wraz ze wzrostem wysokości i rangą rundy (eliminacje, półfinał, finał). Wygrywa zawodnik osiągający najwyższy punkt na ścianie.
* bouldering – wspinanie odbywa się bez użycia liny, z asekuracją w postaci materaców gimnastycznych. Zawodnik w tej konkurencji ma do pokonania kilka odrębnych problemów wspinaczkowych, a o zajętym przez niego miejscu decyduje ilość zdobytych punktów i liczba podjętych dla ich uzyskania prób. Problemy boulderowe prezentują na ogół wysoki, a często najwyższy poziom trudności technicznych i fizycznych, niespotykany w innych konkurencjach wspinaczkowych.
* wspinanie “na czas” – w tej konkurencji po podobnych lub identycznych kilkunastometrowych drogach wspina się równolegle dwóch zawodników, a o zwycięstwie decyduje krótszy czas pokonania drogi. Najlepsi z zawodników pokonują 10-metrową ścianę w czasie pięciu sekund. Wspinaczka na czas jest niezwykle dynamiczną i najchętniej oglądaną konkurencją wyzwalającą wśród widzów ogromne przeżycia i żywiołowy doping.

Możesz powiedzieć też kilka słów o sprzęcie i stroju potrzebnym do wspinaczki sportowej?

Niezależnie od tego, o jakiej konkurencji mówimy, do wspinania sportowego zawsze potrzebujemy stroju sportowego, specjalnych butów wspinaczkowych oraz woreczka na magnezję i magnezji. Dodatkowym sprzętem niezbędnym do uprawiania prowadzenia lub wspinaczki „na czas” jest uprząż. Resztę potrzebnych rzeczy zazwyczaj można wypożyczyć na ściankach. Oczywiście lista potrzebnego sprzętu wydłuża się wraz z czasem i poziomem zaawansowania, ale myślę ze do tego każdy dojdzie sam.

Są takie dyscypliny, w których odpowiednio dobrany sprzęt albo obuwie mogą przechylić szalę zwycięstwa, pomóc zawodnikowi osiągnąć np. czas lepszy o ułamki sekund. Czy w Twojej dyscyplinie takie szczegóły mogą mięć znaczenie, czy jednak zawsze decydują umiejętności?

Wydaje mi się, że wspinanie sportowe mimo wszystko nie jest jeszcze na takim poziomie jak bieganie czy pływanie, tak więc sprzęt, którego używamy nigdy nie decyduje o zwycięstwie, zawsze są to jednak umiejętności.

fot A Kamiński

Masz swoje wzory, jeżeli chodzi o zawodniczki i zawodników z Twojej dyscypliny? Jest ktoś, kto Cię inspiruje?

Tak naprawdę każdy z zawodników jest wyjątkowy i inspiruje na swój sposób, ciężko wskazać mi jakiś autorytet, bo od każdego można nauczyć się czegoś ciekawego i nowego.

Z racji największych osiągnięć w czasówkach, to z nimi jesteś chyba najbardziej kojarzona. To właśnie one dają Ci najwięcej przyjemności, satysfakcji? Co jest w nich szczególnego?

W czasówkach najbardziej kocham tę adrenalinę towarzyszącą mi podczas każdego startu. To właśnie ona nakręca mnie do działania. Bieganie na ścianie sprawia mi bardzo dużo satysfakcji, przede wszystkim dlatego, że widzę swoje postępy i dostrzegam, że treningi przynoszą efekty, że idę dobrą drogą.

Masz na koncie wiele sukcesów. We wstępie do naszej rozmowy starałem się wymienić przynajmniej część z nich. Który, jak dotąd, był dla Ciebie najważniejszy? A który najbardziej niespodziewany?

Ciężko wskazać najważniejszy sukces, dlatego że każdy niesie ze sobą jakąś lekcję oraz niesamowite wspomnienia i przeżycia. Jeśli chodzi o najbardziej niespodziewane zwycięstwo, to było to w 2012 roku, kiedy wygrałam swój pierwszy Puchar Świata w życiu. Pamiętam, że wtedy w ogóle się tego nie spodziewałam.

Wiele razy startowałaś w Chinach, m.in. w Chongqing, gdzie wygrałaś zawody Pucharu Świata w 2013 r. Czy podczas tych wyjazdów miałaś czas na zwiedzanie? Miałaś okazję poznać trochę chińską kulturę, mentalność tamtejszych ludzi? Które miejsce w Chinach wspominasz najmilej?

Oczywiście, że tak. Często jest tak, że na dane zawody przyjeżdżamy dzień czy nawet dwa dni wcześniej, wiec wtedy mamy czas pochodzić trochę po mieście, pozwiedzać, poznać kulturę. Osobiście nie przepadam za Chinami i ich kulturą, ale wydaje mi się, że jest to kwestia gustu. A najmilej wspominam mój pobyt w Szanghaju rok temu, ale może to dlatego, że w dużej mierze przypomina on bardziej europejskie niż azjatyckie miasto. Przynajmniej moim zdaniem.

A jak dużą popularnością cieszy się wspinaczka w Azji? Podobną jak u nas czy jednak widać różnicę w popularności tego sportu, zainteresowaniu kibiców?

Na zawodach w Azji zawsze jest pełna widownia, która reaguje bardzo żywo. Myślę, że nie ma sensu porównywać popularności wspinania w Polsce z jakimkolwiek innym miejscem na świecie, ponieważ, niestety, w Polsce tak naprawdę niewiele osób słyszało o czymś takim jak wspinaczka sportowa, ale mam nadzieje, że z biegiem czasu zacznie się to zmieniać.

W czasówkach wszystkie ścianki na zawodach, niezależnie od miejsca, są takie same, tak? A czy są takie miejsca, w których szczególnie dobrze Ci się startowało, na przykład z powodu atmosfery na zawodach?

Tak, masz racje, na wszystkich zawodach zarówno ściany, jak i układ chwytów na niej są takie same. Jasne, że mam takie miejsce. Jest to Chamonix, mała francuska miejscowość położona u podnóża Mont Blanc. Piękne miejsce. Kocham je ze względu na widoki i właśnie atmosferę w trakcie zawodów, uwielbiam tamtejszą publiczność 🙂

Czy wspinaczka to sport dla każdego? Czy jest według Ciebie jakiś przedział wiekowy, w którym trzeba się mieścić, żeby uprawiać tę dyscyplinę, niekoniecznie profesjonalnie? Czy, powiedzmy, 50-latek z dobrą kondycją może spróbować swoich sił na ściance?

Wspinanie jest dla każdego: dla dzieci, dorosłych, ludzi starszych. Jest to wyjątkowy sport również ze względu na to, że może go spróbować każdy, niezależnie od wieku czy poziomu wytrenowania. Wielu ludzi wspina się po prostu dla przyjemności.

Co daje ci wspinaczka? Czego Cię nauczyły treningi, starty w zawodach?

Wspinanie nauczyło mnie przede wszystkim samodyscypliny, dążenia do celu i pokonywania własnych słabości. Nauczyłam się wyciągać lekcje z porażek po to, aby potem wykorzystać je w dążeniu do bycia najlepszym. Wspinanie jest dla mnie nie tylko sportem, jest to dla mnie relaks, oderwanie od rzeczywistości, odpoczynek.

10253991_1580797892185691_5558525909455860312_n

W naszej rozmowie wspomniałaś o adrenalinie, którą zapewnia ten sport. A na co dzień, poza startami i treningami, jesteś wulkanem energii czy raczej oazą spokoju?

Zdecydowanie wulkanem energii, zawsze mnie wszędzie pełno. Nie umiem usiedzieć w miejscu.

Ciekawy jestem, czy na przykład w wakacje wolisz pojechać w góry, czy jednak poleżeć na plaży, żeby odpocząć myślami od wspinaczki?

Mimo wszystko preferuję wakacje z dala od wspinania, ścian wspinaczkowych i rygoru treningowego. Nie oznacza to jednak, że wyjeżdżam gdzieś tylko po to, aby poleżeć na plaży. Lubię spędzać aktywnie czas, poznawać nowe miejsca i inna kulturę, tak więc na cel wakacyjnych podróży wybieram zawsze jakieś nowe, świeże miejsca. Jeśli chodzi o góry, to w tym roku pojawiły się pomysły, aby się w nie wybrać, ale nie po to żeby się wspinać, a po to, żeby trochę po nich pochodzić i pooddychać świeżym górskim powietrzem.

Jakie filmy lubisz oglądać, co czytać, jeśli masz na to czas?

Jeżeli chodzi o filmy, to nie mam jednego ulubionego gatunku, a jeśli chodzi o książki, to zdecydowanie są to książki psychologiczne.

A czego lubisz słuchać?

Podobnie jak ulubionego filmu, nie mam też jednego zespołu czy wykonawcy ani nawet gatunku, który uwielbiam najbardziej. Bardzo lubię twórczość Hansa Zimmera czy Adele, ale tak naprawdę to wszystko zależy od nastroju

Trwa karnawał. Znajdujesz jeszcze czas, żeby wyskoczyć na imprezę?

Zdarza mi się gdzieś wyjść ze znajomymi, trochę się pobawić. To nie jest tak, że jak się jest sportowcem, to siedzi się zamkniętym w domu i czeka tylko na kolejny trening. Prowadzę normalne życie, mam znajomych, lubimy się czasem spotkać, pogadać, gdzieś wyjść.

A przy jakiej muzyce najlepiej się bawisz?

Bardzo ciężko jest mi odpowiedzieć na to pytanie. Nie wiem, po prostu nie wiem. Moim zdaniem zależy to głównie od towarzystwa, w jakim się bawisz, a nie od muzyki.

Skoro jesteśmy przy muzyce, słuchasz muzyki, kiedy trenujesz czy wolisz, gdy wokół panuje względna cisza?

Zdecydowanie wole trenować ze słuchawkami na uszach. Muzyka mnie nakręca i pozwala się skupić.

12032934_1598414833757330_4444189674795071672_n

Mamy jeszcze właściwie początek roku. Mogłabyś powiedzieć kilka słów o najważniejszych startach, które czekają Cię w 2016?

Najważniejszym startem w tym sezonie są Mistrzostwa Świata w Paryżu, które odbędą się we wrześniu. Wśród innych zawodów, do których się przygotowuję, jest oczywiście cały cykl Pucharu Świata, który rozpoczyna się w kwietniu, no i mistrzostwa kraju oraz Puchary Polski.

Niedawno rozpoczął się rok olimpijski. Wspinaczka jest obecna na World Games, czyli tzw. Igrzyskach Sportów Nieolimpijskich, które w przyszłym roku odbędą się we Wrocławiu. A jak wygląda sprawa obecności tej dyscypliny na Igrzyskach Olimpijskich? Czy to prawda, że jest szansa, że w ciągu kilka lat może się pojawić w ich programie?

Tak, jest taka szansa, ale niestety wszystko leży w rękach członków komisji MKOI.

„A teraz coś z zupełnie innej beczki”. Zbliża się sesja na studiach. Masz jakiś swój sekretny przepis na w miarę bezproblemowe przetrwanie tego czasu?

Chyba nie, niestety dla mnie co roku jest to najbardziej problemowy czas, dlatego że bardzo ciężko jest pogodzić studia z treningami, ale póki co zawsze jakoś tam sobie radziłam.

Nazywają Cię „Kobieta Pająk” i można powiedzieć, że jedną supermoc już masz. Kiedy oglądam filmiki pokazujące, jak mkniesz po ściance, to myślę sobie, że mogłabyś spokojnie wystąpić w jednym z seriali o superbohaterach. A gdybyś mogła naprawdę zostać superbohaterką i posiadać supermoce, kim chciałabyś się stać, jakie moce zyskać?

Trudne pytanie. Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, ale na pewno chciałabym móc latać. A jakim superbohaterem chciałabym być? Może kimś na wzór Batwoman ?

Dziękuję Ci serdecznie za rozmowę i życzę kolejnych sukcesów.

styczeń – luty 2016

Tradycyjnie kilka przydatnych linków:

Facebook https://www.facebook.com/rudzinskaola
YouTube https://www.youtube.com/channel/UCoC3vCR8oA8a3GrcLoD1HhQ
Instagram https://www.instagram.com/ola_rudzinska/

Zdjęcia: fot.1. Mateusz Mirosław, fot. 2. A. Kamiński, fot. 3. Walusza Fotografia,
fot. 4. thecircuitclimbing.com.