Wywiad z Damianem SyjonFam

Płyta zespołu ComeYah, którego był wokalistą, rozeszła się błyskawicznie, a sam zespół bardzo szybko zyskał uznanie i podbił serca słuchaczy. Jego debiutancki solowy krążek „Wracam do domu” również spotkał się z bardzo pozytywnym przyjęciem. „Muzyka, która płynie z serca… Muzyka, która pozwala nam znaleźć się w innym świecie”, „Świetna muzyka, poruszyła moje serce”, „Dawno nie słyszałem tak bardzo pozytywnej piosenki”, „Och jak ta muzyka na mnie działa kojąco… i ten głos”, „Ta piosenka wyzwala we mnie takie pokłady radości, że za każdym razem przy niej tańczę. Taki mój taniec wolności” , „Zaraz sąsiedzi do mnie przyjdą że męczę ich cały dzień jedną piosenką;) Bardzo wpadła mi w ucho ;)” – to tylko niektóre spośród wielu pozytywnych komentarzy pod teledyskiem do piosenki „Powstanie”, który był już oglądany na YouTube ponad 900 000 razy. Mimo sukcesu i rosnącej popularności Damian pozostał sobą – szczerym, prawdziwym i sympatycznym człowiekiem. Mam nadzieję, że w wywiadzie znajdą coś dla siebie zarówno ci, którzy już dobrze znają jego muzykę, jak i ci, którzy dopiero ją odkrywają. Oto mój kolejny rozmówca w cyklu „Wywiad Zdalny” – Damian SyjonFam.

syjonfam1

Czy pierwszy tekst, który napisałeś, to był tekst piosenki, czy może coś innego, np. wiersz?

To piosenka pt. “Chłopek”, ten sam tekst śpiewałem potem w ComeYah w piosence pod tytułem “Cud Prawdziwy”.

Pamiętasz, jaki był pierwszy kawałek, który umiałeś zagrać na gitarze?

Myślę że to była jakaś harcerska piosenka, ale dokładnie nie pamiętam, coś o tym, że wszyscy jesteśmy jedną rodziną 🙂

A pierwszy występ przed większą publicznością (niekoniecznie profesjonalny)?

Grałem kiedyś na flecie tenorowym występując z Markiem Dyjakiem, to były moje pierwsze doświadczenia ze sceną. Musiałem krzyżować nogi żeby ukryć, że trzęsą się ze strachu 🙂

W 1996 roku zostałeś zaproszony do współpracy przez zespół Natura. Jak wspominasz tamten okres?

Doświadczyłem grania i tworzenia muzyki reggae z ludźmi, którzy tworzyli w owym czasie jeden z moich ulubionych zespołów reggae z Polski. Granie z nimi, rozmowy i ogólnie przebywanie w takim towarzystwie było bezcennym doświadczeniem i ogromną przyjemnością.

Masz swój ulubiony utwór z czasów współpracy z Naturą?

Wokalistą na płycie “Wielki Haj”, podobnie jak na pierwszej płycie miał być Ragavardan. Niestety podczas nagrań wyszło jakieś nieporozumienie i odszedł z zespołu. Moim ulubionym kawałkiem z tej płyty była “Modlitwa”, bardzo chciałbym usłyszeć ten kawałek zaśpiewany właśnie przez niego.

Pamiętasz, jaki był pierwszy polski kawałek reggae’owy, który zrobił na Tobie wrażenie?

To był okres mojego życia, w którym dopłynęła do mnie fala, która przyniosła Izrael, Daab, Bakshish i Naturę. Na pewno grałem i śpiewałem jeszcze zanim zainteresowałem się filozofią piosenki Daabu, jedną z moich ulubionych była “Nienazwane barwy”.

Na Twojej stronie przeczytałem, że w czasie pracy w Londynie poznałeś wiele osób z różnych krajów. Czy miałeś takie wrażenie, że jest taki kraj, z którego ludzie są szczególnie bliscy nam, Polakom?

Ja widzę to inaczej. Zdarzyło mi się spotkać osoby, które odpychały swoją osobowością i inne tej samej narodowości, które były dla mnie jak rodzina. Spotkałem Anglika, który chciał by mnie usunięto z angielskiej firmy z tradycjami jedynie za to, że byłem Polakiem i w tej samej firmie stanęło za mną kilku innych Anglików, z którymi spędzałem święta w rodzinnej atmosferze. Takie same doświadczenia miałem z Chińczykami, Litwinami, Irlandczykami, itd. Opieranie się na przyjętych wzorcach bardzo często jest zgubne, dodatkowo zamyka dostęp do wielu wartościowych relacji, a na świecie jest mnóstwo wspaniałych ludzi – w każdym jego zakątku.

Swoją drogą, jak myślisz, dlaczego Polakom tak bliscy są Jamajczycy i ich muzyka?

Reggae to muzyka, którą stworzyli prości ludzie dla prostych ludzi, nie dla elit ani koneserów. Muzyka która jest bardzo bliska rytmowi serca i natury. Poza tym jest w jej przesłaniu dużo miłości i buntu przeciwko wszystkiemu, co czyni ludzkie życie udręką. To muzyka, która daje radość i dzieli z Tobą swoje smutki. Pewnie dlatego jest i nam, i milionom ludzi na całym świecie tak bliska.

Czy możesz powiedzieć coś więcej o składzie Akapela, o materiale z nim nagranym i koncertach z tego okresu? Jaki był skład zespołu?

To była muzyka tworzona w podziemiu i tam też została. Ten projekt nigdy nie rozkwitł, jednak to, co wtedy zrobiliśmy, było bardzo fajne. W tamtym okresie powstała piosenka “Przewiń do początku”, którą potem po małych zmianach graliśmy z ComeYah.

Czy masz jeszcze kontakt z tamtymi ludźmi – z Natury i ze składu Akapela? Czy nadal są związani z muzyką?

Jeśli chodzi o Naturę, to Bhakti, który grał na basie, jest realizatorem dźwięku Kamila Bednarka, Prema, który grał na trąbce, gra na basie w zespole Na Tak, Ragavardan – pierwszy wokalista – mieszka w USA i można go usłyszeć w piosence “Kto tu zostanie” na mojej płycie. Mam jeszcze kontakt z Mahavarahą z którym się czasem widujemy. Jeśli chodzi o Akapelę, to dosyć często spotykam Łukasza Knapa, rzadziej Maćka Dudę, z którym wychowywaliśmy się na jednym podwórku. Niestety nie wiem, czy chłopaki działają coś muzycznie.

Wracając na chwilę na lokalne podwórko, czy w czasach, kiedy zaczynałeś, w samym Świdniku była już jakaś mocna grupa miłośników jamajskich brzmień?

Byli już Ci, którzy mnie tą muzyką zarazili. Mocna bębniarska ekipa. Zanim się dowiedziałem, że na świecie jest ktoś taki jak Bob Marley czy Burning Spear, oni już dawno się w tym zasłuchiwali i wielkie dzięki im za to, że podzielili się z nami swoimi płytami. Pamiętam jakim odkryciem była dla mnie płyta “H.I.M.” Burning Speara, czy koncertowy album Third World, to był punkt wyjścia do długoletnich poszukiwań.

cover-vin-gold

Z tego, co wyczytałem na Twoim blogu, kiedyś myślałeś, że opisy w książkach są niepotrzebne. Czy były takie książki, na lekturze których poległeś, nie dałeś rady dobrnąć do końca, właśnie „dzięki” opisom?

Nie zapamiętuje tytułów takich książek 🙂

Słuchając Twoich piosenek da się zauważyć, że inspirują Cię historie z życia wzięte. A czy zdarzyło Ci się, że do napisania utworu zainspirowało Cię coś, co przeczytałeś? Książka albo artykuł?
Polski język jest bardzo bogaty w słowa, a czytanie książek to wizyta w krainie słów, z której za każdym razem można wynieść coś nowego. Za to opowieść mojej żony o warszawskim skłocie po obejrzeniu programu Sekielskiego zainspirowała mnie do napisania tekstu do piosenki “Syrena”.

Spraw, by Twój umysł był jak żyzna gleba
Co na co dzień pozwala Ci „użyźniać” umysł?

Jestem wyczulony na fałsz, ale pilnuję, by nie zamykać się na to, co inne. Słucham, nawet jeśli Twoje zdanie różni się od mojego, bo to często daje dodatkowy punkt widzenia na tą samą sytuację, co z kolei daje dokładniejszy obraz całości. Uczmy się od siebie i od tego, co wkoło nas. Ta planeta jest piękna i piękni są jej mieszkańcy, jest wiele doświadczeń, które na nas czekają, nie marnujmy tego zamykając się w swoich ciasnych klateczkach umysłu, nie ma się czego bać.

Może to Bóg wysłał przodem Anioła. / Pomoże wstać, kiedy sam nie podołam

Często w Twoich tekstach pojawiają się, mówiąc ogólnie, dobrzy ludzie. Na co dzień czasem porównuje się dobrych ludzi do aniołów. A czy zdarzyła Ci się taka sytuacja, że rzeczywiście, nagle i niespodziewanie na Twojej drodze został postawiony taki „anioł”? Jakaś sytuacja, której po ludzku nie da się wyjaśnić?

To, co się dzieje, jest bardzo często Twoimi pragnieniami, które się spełniają. Im mniej strachu i obaw, im więcej wiary i pewności, że Ktoś nad nami czuwa, Bóg któremu ufamy, jakaś Dobra Wszechmogąca Siła, tym lepiej sprawy się potoczą. Ci, których ja nazywam aniołami, to często zwyczajni ludzie nieświadomi tego, jak wiele mogą dać bliźniemu, czasem zwyczajnym gestem. Energia krąży i wciela się w ludzi, jest Dobrą myślą która uruchamia działanie. Działanie jednego wpływa na drugiego i tak energia krąży bez końca. Anioły istnieją, dobrzy ludzie są wśród nas, nigdy w to nie wątpiłem. Kiedyś, będąc jeszcze nastolatkiem, odbyłem podróż autostopem do Portugalii. Bez namiotu, bez jedzenia – miałem ze sobą tylko 100 dolarów, kilkoro przyjaciół i głęboką wiarę w ludzi 🙂. Spędziłem wtedy miesiąc na festiwalu Rainbow, dojechałem i wróciłem do domu cały i zdrowy, to była piękna przygoda. Dziś, kiedy o tym myślę, wiem że Najwyższy nade mną czuwał – stąd ludzie których spotykałem i wszystko, co przytrafiło mi się po drodze.

Nigdy Babilon nie zobaczy moich łez, / Nigdy się nie dowie, jak w środku tam jest.

Obaj jesteśmy ze Świdnika i kiedy słuchałem tego kawałka, to przyszła mi do głowy taka refleksja. W Świdniku wybuchł w lipcu 1980 r. strajk, który zapoczątkował przemiany w Polsce, a potem Europie. W czasie Stanu Wojennego odbywały się Świdnickie Spacery. Dla tych którzy nie wiedzą, krótkie wyjaśnienie – ludzie w porze nadawania wiadomości wystawiali odbiorniki w oknach i wychodzili na spacer na główną ulicę, żeby zaprotestować przeciw kłamliwej propagandzie sączonej przez komunistyczną telewizję. To byli właśnie tacy ludzie, którzy nie chcieli, żeby Babilon widział, jak płaczą, czy, żeby przywołać inny z Twoich tekstów, podnosili głos, kiedy krzywdzono drugiego człowieka. Dzisiaj te wydarzenia zostały zawłaszczone przez małą grupę osób, w tym także przez polityków. Zwykli ludzie, którzy brali w nich udział nie chcą o nich mówić, wyznając zasadę „a co mi z tego”. Z walki o wolność robi się walkę o cenę kotleta. A przecież to było coś, z czego możemy być dumni. Chciałbym Cię spytać, dlaczego tak się dzieje? Dlaczego nie potrafimy się szczycić tym, co było dobre, szczere i spontaniczne. Co o tym myślisz? I jak widzisz naszą przyszłość? Czy możemy być optymistami i powtórzyć za grupą Midnite „dem can’t conquer our genealogy” – „nie pokonają naszej genealogii ”, czy jednak to wszystko pójdzie w zapomnienie?

Dobrze byłoby opanować sztukę patrzenia na przeszłość w taki sposób, żeby motywowała nas do pozytywnych działań w przyszłości. To ja i Ty wpływamy na teraźniejszość i przyszłość mając świadomość tego, jaki wpływ na nasze życie miały działania, których mieli odwagę podjąć się nasi poprzednicy. Nasza przyszłość będzie taka, jacy my będziemy, taka jakie będą nasze dzieci. “Póki my żyjemy…” – póty jest nadzieja.

Skoro już zeszliśmy na chwilę na tematy historyczne, to przypomniał mi się występ ComeYah na specjalnym koncercie z okazji rocznicy Świdnickich Spacerów. Zagraliście tam swoją wersję solidarnościowej ballady „Boże nasz”. Nie myślałeś o tym, żeby nagrać jakiś cover – niekoniecznie polskiego utworu – i na przykład zamieścić na YouTube? W tej chwili jest moda na tego typu nagrania.

Póki co, praca nad moimi piosenkami pochłania większą część mojego czasu. Nie mam pojęcia, co przyniesie przyszłość, jeśli coś zadziała na mnie tak, że poczuję chęć, to nie będę się powstrzymywał 🙂

Idź przodem, bo światło masz w dłoni. / tylko unieś je do góry, żeby nikt go nie zasłonił
W wywiadzie dla Weekend FM wspomniałeś, że masz nadzieję, że dzięki temu, że ludzie usłyszą twoje utwory, uświadomią sobie, że nie są sami, ze jest ktoś, kto myśli podobnie. Zdarzają Ci się takie namacalne dowody tego, że tak się dzieje, na przykład w rozmowach po koncertach, w wiadomościach, które dostajesz?

Tak. Jest tego bardzo dużo. Moja wiara w ludzi się potwierdza. Nie miałem żadnych oczekiwań, po prostu chęć podzielenia się tym, co czuję. Tak, spodziewałem się, że ktoś może czuć niektóre sprawy podobnie, ale to jak wielka jest ta fala, napełnia mnie głęboką wiarą w to, że świat ostatecznie obierze właściwy kierunek.

Niech radio emituje fale, które lubię
Poza nielicznymi wyjątkami, pojedynczymi utworami, radio raczej nie emituje reggae. Czy jedną z przyczyn może być to, że wiele kawałków reggae, zresztą podobnie jest z rapem, zmusza ludzi do myślenia, stawia pytania, które niekoniecznie są na rękę tym, którzy zawiadują mediami? Że lepiej wychować sobie posłusznego, bezrefleksyjnego odbiorcę?

Tak myślę. Jesteśmy mało wymagający i nie doceniamy wagi podejmowanych przez nas decyzji. Być może wynika to z braku czasu na poszukiwania czegoś, co jest szczere i prawdziwe. Jeśli mówimy o kilku największych komercyjnych stacjach, to prawda, nie ma wyboru, ale żyjemy w czasach internetu, w którym można znaleźć dużo muzyki, która o czymś opowiada. Jest szczera i coś wnosi w życie. Nie opuszczajmy machając ze zrezygnowaniem ręką, nie pasi Ci ta stacja – zmień na inną, słuchaj tego, czego chcesz słuchać, a nie tego, co musisz.

Od czasu naszej ostatniej rozmowy wiele się wydarzyło, a wśród tych wydarzeń był Twój występ jako support przed Mellow Mood i wizyta na koncercie Gentlemana – tym razem jako słuchacz. Czy miałeś okazję zamienić chociaż kilka słów z tymi ludźmi? A jeśli tak, jak to wspominasz?

Poznałem jednego z bliźniaków z Mellow Mood, bardzo pozytywnie – dostałem nawet propozycję, żeby pojawić się podczas ich występu, jakby mnie poniosło 🙂 Poznałem też bardzo fajnego gościa o pseudonimie Droop Lion. Jest w tej chwili wokalistą The Gladiators. To typowy Rasta, lubi pofilozofować i ma bardzo wiele ciekawych rzeczy do powiedzenia.

A jak wspominasz występ w Ostródzie? Nawiązałeś tam może jakieś nowe „muzyczne” znajomości?

Najfajniejsze w Ostródzie było to, że miałem okazję poznać ludzi z którymi dotychczas miałem kontakt mailowy, lub pośredni przez kogoś, jak Ras Lutę, Pablopavo, w końcu poznałem mojego wydawcę Melona. Spotkaliśmy się też z K-Jah, który zrobił muzykę do kilku kawałków na płycie. Poza tym poznałem też ludzi, o których wiele słyszałem w przeszłości, jak Jarek Hejenkowski czy Silver Dread. Z Ostródą wiąże się mnóstwo przemiłych wspomnień.

syjonfam8

Na koniec porozmawiajmy przez chwilę o klipach promujących Twój album. Pierwszy był obrazek do utworu „Powstanie”. Gdzie kręciliście, kto za niego odpowiadał, no i jak to jest być reżyserowanym przez własną żonę?

Teledysk kręciliśmy w różnych lokalizacjach Nowego Sącza, m.in. w skansenie i stadninie koni Jankowa. Realizacją zdjęć i montażem zajęła się nowosądecka ekipa ProWizja Studio, za scenariusz i reżyserię odpowiadała moja żona Magda. Najlepsze, co może Ci się przydarzyć, to otoczyć się ludźmi, którzy są na właściwym miejscu i wiedzą, co robią. Tak było z ProWizją i tak było i jest z moją żoną. Bardzo cenię w niej to, że nie uznaje półśrodków, że jeśli widzi, że coś można zrobić – w tym wypadku nakręcić lepiej, to nie odpuści, dopóki jej wizja nie zostanie zrealizowana. Z kolei od umiejętności operatorów zależy, jak bardzo potrafią się do tej wizji zbliżyć. Potem mamy tego efekt – 800 000 odsłon w pięć miesięcy!

W teledysku ważnym bohaterem jest też koń. Czy w związku z tym, że był jednym z „aktorów” zdarzyło się coś niespodziewanego, zabawnego?

Koń w klipie symbolizuje wolność, a Badger doskonale wczuł się w rolę. Nie było łatwo nagrać scenę w której staje na tylnych nogach, ponieważ zaraz po tym ruszał w szalony, niekontrolowany galop 🙂 Jedyne, co skłaniało go do tego, by obrał jakiś konkretny kierunek, żeby można było go złapać, by nagrać dubla – to dwie atrakcyjne, stojące w niedalekiej odległości klacze 🙂

Drugi obrazek – do „Wracam do domu” – to z kolei współpraca z XVisuals, które to studio niektórzy mogą znać z teledysku do „Na wschód” ComeYah. Widać, że na planie znalazło się wielu niesamowitych ludzi o różnych pasjach i talentach. Skąd ich wytrzasnąłeś?

Tak. Współpraca z XVisuals to już inna historia, ponieważ tutaj zdjęcia do klipu były rozłożone na więcej dni. Najtrudniejszym i najbardziej wymagającym był dzień, który spędziliśmy w Szczyrku. W odpowiedzi na ogłoszenie naszego znajomego w lokalnej telewizji przyszło dużo młodych ludzi, którzy wystąpili w klipie, poza tym mieliśmy szczęście skorzystać z pomocy jednego z najlepszych polskich paralotniarzy – Pawła Farona. Mnóstwo ludzi w Świdniku chętnie pomogło. Naprawdę jak jest pomysł, to i ludzie się znajdą, a tutaj znowu Magda miała jasną i przejrzystą wizję tego, jak to ma wyglądać. Dodatkowo mam to szczęście, że mój syn Dawid czuje role, które Magda dla niego pisze i możemy wspólnie wzmocnić to, co wysyłamy do ludzi. To jest ogromna moc i łaska, że możemy to robić wspólnie.

Mówimy o Twoich teledyskach, a czy Ty sam lubisz oglądać teledyski innych artystów? Masz swój ulubiony (niekoniecznie ze względu na utwór, ale właśnie sam obrazek)?

Jednym z lepszych polskich klipów, jakie widziałem, jest oczywiście teledysk do piosenki “Tango Apaszowskie” Projektu Warszawiak. Jeśli ktoś nie widział, to gorąco polecam. Z zagranicznych, najczęściej włączam sobie “Make it bun them” Jr Gonga ze Skrillexem.

Czy w najbliższym czasie, poza koncertem w Świdniku 11 stycznia, można Cię będzie jeszcze gdzieś usłyszeć na żywo?

Od stycznia ruszamy w drogę z Drootsami. Zapraszam na moją stronę i fanpage na FB, tam zawsze jest info na bieżąco.

listopad – grudzień 2104

Kilka przydatnych linków:

Strona oficjalna  http://syjonfam.com/

Facebook https://www.facebook.com/syjonfam

YouTube http://www.youtube.com/user/Syjon7

SoundCloud https://soundcloud.com/syjonfam

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s